Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RYSY. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą RYSY. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 12 listopada 2020

RYSY | JAK ZDOBYĆ NAJWYŻSZY SZCZYT W POLSCE?

RYSY | JAK ZDOBYĆ NAJWYŻSZY SZCZYT W POLSCE?


Witajcie Kochani ponownie! Dziękuję wszystkim za miłe przyjęcie mnie z powrotem w blogosferze oraz za piękne życzenia urodzinowe jak i zdrowotne. Niektórzy z Was wciąż się martwią, dlatego informuję, że jest trochę lepiej. Jednak wciąż nie odzyskałam w pełni swoich zmysłów. Mam wielką nadzieję, że do Świąt wszystko wróci do normy, bo nie ukrywam, że chciałabym skosztować tych pyszności na stole i poczuć piękny zapach choinki.

W dzisiejszym wpisie, jak już zresztą możecie się domyślić po tytule, będziemy rozmawiać o Rysach, które były moim małym marzeniem od kilku lat. Dlatego, tym bardziej się cieszę, że taki post ma okazję w ogóle powstać. Nawet nie wiecie ile radości sprawia mi powrót do wspomnień oraz oglądanie tych wszystkich zdjęć. Choć one w pełni nie oddają tego, co widziałam na żywo. Nie ukazują tego ducha walki, zmęczenia, ale i też tej ogromnej satysfakcji na szczycie. To wszystko trzeba poczuć na własnej skórze. Przekonać się jak piękne jest to doświadczenie.

Jednak, jeśli nie chcecie skorzystać z oferty pobytu na tym szczycie to gorąco zachęcam do oglądania zdjęć, które mam nadzieję, że dodadzą Wam, choć odrobinę optymizmu w te szare, listopadowe dni. Zapraszam.

Rysy to szczyt na granicy polsko-słowackiej w Tatrach Wysokich, położony w obrębie Tatrzańskiego Parku Narodowego. Masyw ten posiada trzy wierzchołki: najwyższy, czyli środkowy (2501 m n.p.m.), najniższy, inaczej południowo-wschodni (2473 m n.p.m.) oraz pośredni północno-zachodni (2499 m n.p.m.). To właśnie ten, środkowy wierzchołek stanowi najwyżej położony punkt Polski, który należy również do Korony Europy. Pozostałe dwa w całości znajdują się na terytorium Słowacji.

Wybierając się na Rysy mamy do wyboru dwie opcje: szlak od strony polskiej oraz szlak od strony słowackiej. Oczywiście, szlaki można ze sobą połączyć i stworzyć mieszany wariant. W tym poście chciałabym się, jednak skupić na trasie od strony polskiej, bo to właśnie z nią mieliśmy przyjemność się zmagać.

Trasa: Palenica Białczańska - Schronisko PTTK przy Morskim Oku - Morskie Oko - Czarny Staw pod Rysami - Rysy - Czarny Staw pod Rysami - Morskie Oko - Schronisko PTTK przy Morskim Oku - Palenica Białczańska
Czas: 11:44 h | Dystans: 24,9 km

Naszą podróż zaczęliśmy o 6 rano, gdzie czekał na Nas autobus z Poronina (to właśnie tutaj nocowaliśmy przez cały swój pobyt). Za 4 zł/os mogliśmy dojechać do Dworca PKS w Zakopanem. Stamtąd czekał na Nas kolejny autobus skierowany do Morskiego Oka. Podróż trwała około 30 minut i wiodła przez kręte drogi otoczone drzewami. Za tę drogę zapłaciliśmy 10 zł/os. Nasz przystanek Palenica Białczańska (990 m n.p.m.), czyli wejście na teren Tatrzańskiego Parku Narodowego oraz na szlak wiodący do Morskiego Oka. O cenach biletów TPN wspominałam w ostatnim wpisie, do którego również gorąco zachęcam.

Trasa z Palenicy Białczańskiej do Morskiego Oka to około 2:30 h betonowej drogi. Jednak otoczonej drzewami i pięknymi górskimi widokami. W pewnym momencie, można również wybrać krótszą trasę, ale odrobinę męczącą w porównaniu do tej głównej, betonowej. Oprócz tego, trzeba mieć na uwadze,  że nie ważne jaką drogę wybierzemy to po 7 rano będzie nam doskwierał chłód, więc dobrze jest się zaopatrzyć w cieplejsze rzeczy, które w każdym momencie, możemy ściągnąć... Idąc tym czerwonym szlakiem (oznaczenia kolorów wytłumaczyłam w tym poście) w końcu docieramy do Morskiego Oka (1395 m n.p.m.), gdzie możemy odpocząć i posilić się w pobliskim Schronisku PTTK przy Morskim Oku. Następnie, z tego miejsca udajemy się do naszego kolejnego punktu jakim jest Czarny Staw.

Dotarcie do Czarnego Stawu to około 1 h trasy, która wciąż wiedzie szlakiem czerwonym. Połowa tej drogi to tak naprawdę obchód Morskiego Oka i podziwianie jego piękna, a uwierzcie, że jest, co oglądać. Reszta to strome podejście wiodące do stawu i tak naprawdę początek tego, co będzie Nas czekało wkrótce... Przystanek Czarny Staw (1583 m n.p.m.) to kolejny punkt, w którym możemy chwilę odpocząć zanim wyruszymy w kluczową część trasy.

Po odpoczynku, udajemy się dalej szlakiem czerwonym, który prowadzi już bezpośrednio na Rysy. Początkowo obchodzimy Czarny Staw, tak jak było to w przypadku Morskiego Oka, a następnie udajemy się na ścieżkę, która wiedzie dosyć ostro do góry. W tym momencie trasa zaczyna się robić męcząca i zajmuje ponad 2 h. Jednak, czym wyżej tym piękniejsze zaczynają się robić widoki. 

Trzeba mieć również świadomość, że szlak prowadzi przez miejsca zacienione, lecz słońce także będzie się przedostawać, więc lepiej nie żegnać się z dłuższym rękawem oraz warto sobie posmarować twarz kremem z filtrem, aby następnego dnia nie obudzić się z czerwoną, spieczoną buźką.

Od tego momentu, zostało nam jeszcze jakieś 1:20 h trasy. Tym razem droga wiedzie przez łańcuchy, którymi naprawdę warto się wspomagać, aby nie spaść i nie zrobić sobie krzywdy... Początkowo nic trudnego, lecz później znajduje się, co raz więcej śliskich skał, przy których trzeba być szczególnie ostrożnym. Oprócz tego, ruch tutaj jest jednokierunkowy i trzeba bardzo uważać przy wymijaniu się z osobami schodzącymi. Mimo tego faktu, uważam, że to najciekawsza część tej trasy.

Przed samym wejściem na Rysy czeka na Nas mała przepaść. Nawet nie wiecie ile się o niej naczytałam i jak bardzo bałam! Jednak, nie było czego... Dopóki nie spojrzałam się w lewą stronę i nie zobaczyłam jak jest stromo. Dopiero w tym momencie pojęłam na jakiej wysokości się znajduję i ile mnie to kosztowało.

W końcu udało się - jesteśmy na Rysach! Zmęczenie przeogromne. Ale świadomość tego, że ja tu jestem jeszcze piękniejsza... Po za tym, marzenie spełnione! Jednak nie byłabym sobą, gdybym będąc na Rysach zaliczyła tylko jeden wierzchołek... Pokusiłam się oczywiście na nasz polski (2499 m n.p.m.) oraz słowacki (2501 m n.p.m.). Teraz pozostało tylko odpoczywać i podziwiać te piękne, rozległe widoki. Ta panorama. Coś nie do opisania...

Niestety, trzeba było wracać... Można było, więc wybrać drogę po słowackiej stronie prowadzącą do Popradske Pleso albo tą samą, polską, którą przyszliśmy - i tak też zrobiliśmy. Powrót jak też się domyślacie okazał się szybszy. Jednak schodząc już ze Schroniska PTTK przy Morskim Oku wracaliśmy po ciemku. Na szczęście, to była ta sama, betonowa trasa. Jedynie trzeba było wspomóc się latarką... Do domu dotarliśmy około 22 godziny. 

Byliśmy bardzo zmęczenie, ale przeszczęśliwi.


*Zdjęcia autorskie*

Byliście kiedyś w górach?
Wspinaliście się na Rysy?
A może macie w planach?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Zapraszam Was również na mojego Instagrama.

Trzymajcie się cieplutko,
Wasza Adrasteja