piątek, 29 kwietnia 2022

TAMMY, W STARYM, DOBRYM STYLU, WIECZÓR GIER, WYBIERAJ ALBO UMIERAJ | PRZEGLĄD FILMÓW #8

TAMMY, W STARYM, DOBRYM STYLU, WIECZÓR GIER, WYBIERAJ ALBO UMIERAJ | PRZEGLĄD FILMÓW #8
Cześć wszystkim! Właśnie rozpoczynamy długi, majówkowy weekend! Jakie macie plany? Wyjeżdżacie gdzieś? Ja wybieram się do Ustki. Co prawda byłam tam trzy lata temu, ale dosłownie na kilka godzin. Wtedy głównym celem wycieczki okazała się Dolina Charlotty, którą swoją drogą bardzo dobrze wspominam. Co nie co o tym miejscu możecie przeczytać TUTAJ.

Tak jak to u mnie w majówkę bywa, jest to wyjazd połączony z rocznicą związku. Aż ciężko mi uwierzyć, że mija już szósty rok... Tyle pięknych, zbudowanych wspomnień. A może być ich jeszcze więcej! Na wyjazd mamy już zaplanowane kilka atrakcji i jak wszystko dobrze pójdzie to po powrocie na pewno pojawi się tutaj wpis.

Tymczasem skupmy się na dzisiejszym poście i jego tematyce, a mianowicie - filmy! Ostatnio miałam okazję ich trochę obejrzeć podczas kwietniowego urlopu, więc z przyjemnością podzielę się z Wami ich recenzją. Dlatego nie przedłużając już zapraszam do czytania!


Tammy
Tammy (2014) to amerykańska komedia wyreżyserowana przez Ben'a Falcone. Opowiada on o pewnej kobiecie - tytułowej Tammy, która po utracie pracy i zdradzie męża wyrusza w podróż. Jednak nie jest podczas tej wycieczki sama! Towarzyszy jej babcia, która ma lekkie problemy z alkoholem...

Luźne, amerykańskie komedie to coś co lubię od czasu do czasu obejrzeć. Nie są one zbyt oryginalne, wiele schematów jest do siebie podobnych, wręcz powtarzają się, ale i tak można się uśmiechnąć. Tutaj również tak było. Kobieta przy kości z dużym dystansem do siebie, a do tego szalona babcia, która bawiła się lepiej niż niejedna młoda osoba. Film oglądało się przyjemnie mimo, że był mocno przewidywalny. Ale od komedii nie wymagam, nie wiadomo jak bardzo oryginalnego scenariusza.


W starym, dobrym stylu
W starym, dobrym stylu (2017) to amerykańska komedia wyreżyserowana przez Zach'a Braff'a. Remake filmu z 1979 roku. Opowiada o trzech emerytach, którzy postanawiają... napaść na bank! Nie z braku adrenaliny. Po prostu chcą dosięgnąć sprawiedliwości i odzyskać swoje oszczędności.

Kolejna, amerykańska komedia. Mimo, że znowu mamy do czynienia z szalonymi staruszkami, czyli powtarzającym się schematem to bawiłam się naprawdę dobrze przy oglądaniu tego filmu. Oprócz całego planowania napadu, możemy również poznać każdego staruszka i jego rodzinę, co na pewno było ciekawym urozmaiceniem. Polecam.


Wieczór gier
Wieczór gier (2018) to amerykańska komedia wyreżyserowana przez John'a Francis'a Daley'a i Jonathan'a Goldstein'a. Opowiada o grupie przyjaciół, którzy regularnie spotykają się na nocne granie. Pewnego razu mają do rozwiązania tajemnicę porwania.

W dzisiejszym wpisie zdecydowanie przeważają komedie. Ale spokojnie, ostatnia recenzja będzie innego gatunku! Mimo, że opis nie zapowiada się na komedie to gwarantuję, że nią jest. Ta grupa przyjaciół jest zupełnie od siebie różna i podczas rozwiązywania tajemnicy każda para poznaje siebie na nowo i odkrywa swoje sekrety. Wszystko to wymieszane jest oczywiście z humorem. Co do samego pomysłu z wdrążeniem gry w świat rzeczywisty trzeba przyznać, że im się udał, bo w pewnym momencie coś, co wydawało mi się oczywiste okazało się, że takie nie jest... Dlatego jeszcze bardziej byłam ciekawa zakończenia. Zdecydowanie polecam.


Wybieraj albo umieraj
Wybieraj albo umieraj (2022) to brytyjski horror wyreżyserowany przez Toby'ego Meakinsa, wydany na platformie Netflix. Opowiada o dwójce przyjaciół skuszonych zgarnięciem nagrody pieniężnej w tajemniczej grze wideo z lat 80. Nie wiedzą, że w tym momencie wkraczają w niebezpieczny świat grozy.

Nie przepadam za horrorami. Jednak ten film nie zapowiadał się tak przerażająco. I rzeczywiście... Przypisałabym go ewentualnie do thrillera. Sam pomysł na fabułę wydawał się naprawdę oryginalny i ciekawy. Niestety, jego wykonanie o wiele gorsze. Film jest krótki i może przez to nie potrafili wykorzystać całego potencjału... Gra i jej wybory okazały się drastyczne, ale zakończenie jakoś kompletnie do mnie nie przemawiało. Odpuściłabym sobie te pozycje...

*Źródło zdjęć: spiegiel.de, netflix.com, planetagracza.pl*

Widzieliście któryś z powyższych filmów?
Co o nich uważacie?
Koniecznie dajcie znać!

Ściskam mocno,
Wasza Adrasteja

piątek, 15 kwietnia 2022

MORBIUS | RECENZJA FILMU

MORBIUS | RECENZJA FILMU

"Morbius" - to amerykański film akcji na podstawie serii komiksów o postaci o tej samej nazwie wydawnictwa Marvel Comics. Michael Morbius to śmiertelnie chory na rzadką chorobę krwi doktor. Wyjątkowo zdeterminowany próbuje wynaleźć lekarstwo, aby uratować siebie i przyjaciela oraz innych chorych. Niestety, rozpoczyna ryzykowną grę... Początkowy sukces zamienia się w piekło.

W skrócie - Biochemik Michael Morbius, próbując wyleczyć z rzadkiej choroby krwi, niechcący zaraża się pewnym rodzajem wampiryzmu.

Gatunek: Akcja, Science-Fiction
Czas trwania: 104 minuty
Zacznijmy może od fabuły. Sam pomysł na wampirzego bohatera w Marvelu zaintrygował mnie. Osobiście nie lubię zbyt dużo science-fiction, te wszystkie nadprzyrodzone moce i ciągłe walki między różnymi gatunkami po prostu mnie męczą. Jeśli jest tego mało to w porządku, nie przeszkadza mi. Ale przesyt tego - zdecydowanie nie jest dla mnie, dlatego nie śledzę wszystkich produkcji Marvela. Obawiałam się, że mogę coś przez to nie zrozumieć, bo większość części łączy się ze sobą. Na szczęście tutaj oprócz jednego nawiązania do "Venoma" nie było nic, co narzucałoby potrzebę nadrobienia innych filmów.
Jared Leto wcielający się w rolę doktora Michael'a Morbius'a moim zdaniem poradził sobie świetnie! Ale jakoś nie pasował mi do tej drugiej, wampirzej postaci... Jego chęć naprawy swojego błędu i taki wewnętrzny spokój różniły się od tego, co sobie wyobrażałam. Brakowało mi tej brutalności, ciągłej żądzy krwi... Zdecydowanie bardziej ta postać pasowała do jego przyjaciela - Milo, który właśnie taki był.
W filmie pojawił się również wątek miłosny, ale powiedziałabym, że to taki bardzo delikatny dodatek. Nie był on jakoś mocno rozwinięty, bez większych "wow" i fajerwerków. Ale może to i nawet lepiej. Jakoś nie miałam ochoty na taki wątek w tym filmie.

Po za tym jak to w większości amerykańskich filmów pojawił się motyw policjantów. Kompletnie bezradnych policjantów. Tak naprawdę nie byli oni w ogóle potrzebni w tej ekranizacji. Mam wrażenie, że reżyser, bądź producenci chcieli tym wątkiem po prostu przedłużyć film, by nie skończył się za szybko i nie był zbyt monotematyczny.
Coś, co bardzo mi się spodobało to efekty specjalne. Przedstawienie echolokacji w mglistych, rozsypujących się kawałkach przeróżnych kolorów naprawdę robił wrażenie i chętnie obejrzałabym to w wersji 3D. Pozostałe wybuchy, trzaski, pęknięcia to już myślę, że taka dobrze wykonana klasyka obecnego kina akcji.
Podsumowując, film był całkiem niezły. Spodobał mi się motyw wampira i niezbyt duża ilość wymyślnych pojedynków. Ekranizacja wydaję mi się taką kompletną odskocznią od normalnych produkcji Marvela, więc fani mogliby czuć się zawiedzeni. Mimo to, nie wiem czy obejrzałabym go ponownie. Dla mnie bez większej rewelacji.
*Źródło zdjęć: tv-zalukaj.pl, gram.pl, film.interia.pl, moviesroom.pl, filmweb.pl, colombia.com, antyradio.pl*

Oglądaliście już ten film?
A może dopiero macie w planach?
Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Z okazji zbliżających się Świąt Wielkanocnych chciałabym Wam życzyć wszystkiego dobrego! Pięknego, pełnego radości czasu spędzonego z rodziną. Dużo zdrowia i uśmiechu na twarzy.
Ale także pełnych brzuszków, smacznego!

Ściskam mocno,
Wasza Adrasteja

piątek, 8 kwietnia 2022

7 URODZINY BLOGA

7 URODZINY BLOGA

Witajcie Kochani! 8 kwietnia... To wyjątkowa dla mnie data. Kolejny rok w tym internetowym świecie. Tyle słów, wspomnień i zdjęć jest tutaj zapisanych. Mimo, że ostatni czas nie był zbyt intensywny, jeśli chodzi o moją obecność. To i tak człowiek czuje ogromne przywiązanie. W każdym bądź razie - ja je czuję i dobrze mi z tym uczuciem.

Tak jak co roku chciałabym Wam podziękować za obecność. Za ciągłe wsparcie. Odwiedziny, komentarze i obserwacje. To bardzo pomaga w dalszym tworzeniu. Za każdym razem cieszę się na myśl o powrocie tutaj. Mam nadzieję, że ta radość pozostanie ze mną jak najdłużej.

Zdjęcia, które dzisiaj możecie zobaczyć były zrobione dwa lata temu, kiedy to po kilku tygodniach siedzenia w domu delikatnie poluzowano obostrzenia i wyjście na zewnątrz okazało się wręcz nagrodą. Nie wiem czemu wcześniej się tutaj nie pojawiły. Ale mam do nich sentyment. Przypominają mi o tej chwili oddechu w tym pędzącym świecie. Dlatego myślę, że idealnie wpasowują się w dzisiejszą tematykę, ponieważ to miejsce, ten właśnie blog jest dla mnie taką odskocznią.

Skóra: Sinsay | Koszulka: Femme Luxe | Spodnie: Femme Luxe | Buty: Deichmann
Miejsce: Gdynia, Babie Doły

Dziękuję Wam za ostatnie lata!

Ściskam mocno,
Adrasteja

piątek, 1 kwietnia 2022

WEEKEND w KRAKOWIE | Jedzenie, widoki i koty

WEEKEND w KRAKOWIE | Jedzenie, widoki i koty

Witajcie Kochani w kwietniu! Co u Was słychać? Jak wiecie, bądź nie, zeszłoroczne wakacje spędziłam w kilku miastach w Polsce, głównie na jej południu. Opisywałam Wam tutaj magiczny park w Jaworznie oraz cudowne jaskinie w malowniczej Dolinie Kościeliskiej. Jeśli nie widzieliście tych wpisów to serdecznie do nich zapraszam! Wszystkie znajdziecie w zakładce podróże.

Do wakacji co prawda zostało jeszcze trochę czasu, ale z racji, że pogoda się popsuła to stwierdziłam, że dobrze byłoby powspominać te cieplejsze dni! Zwłaszcza, że mam kilka niezrealizowanych wpisów o tematyce podróżniczej... Dlatego też dzisiaj opowiem Wam o naszym weekendzie w Krakowie! Będzie trochę jedzenia, historii, natury oraz... kotów! Zapraszam do czytania!
Zacznijmy może od noclegu. Wybraliśmy Delis Apartments, obiekt umieszczony na Starym Mieście, przy ulicy Długiej. Specjalnie patrzeliśmy na lokalizację, aby jak najwięcej pozwiedzać w tej okolicy, nie tracąc czasu na dojazdy. Za 2 noclegi w pokoju dwuosobowym z prywatną łazienką zapłaciliśmy 288 złotych. Obiekt był niezwykle zadbany, czysty i posiadał bardzo wygodne łóżko! Do tego obsługa przemiła. Na poniższych zdjęciach oprócz wygodnego łóżka, możecie również zobaczyć moje śniadanie - oscypki przywiezione prosto z Zakopanego oraz słynne krakowskie obwarzanki, których koniecznie musicie skosztować będąc w tym mieście!Będąc w Krakowie, nie można nie odwiedzić Starego Miasta! Ta dzielnica ma po prostu w sobie to coś. Niezwykłe uliczki i architektura - Sukiennice, Kościół Mariacki, a do tego niezwykłe Wzgórze Wawelskie, z którego rozpościera się widok na Wisłę. Przy okazji warto też się przespacerować bulwarami. Pierwszego dnia, korzystając z braku opadów postanowiliśmy zjeść obiadokolacje na Rynku Głównym. Nasz wybór padł na restauracje Max 18, która posiadała w tej chwili wolne stoliki na zewnątrz. Nie czytając opinii na Google - skusiliśmy się. Muszę przyznać, że jedzenie było przepyszne, a klimat rynku jeszcze bardziej umilił mi spożywanie tego posiłku. Do obsługi nie mogę się przyczepić, bo dla nas była naprawdę w porządku. Jednak dla pozostałych bywało różnie... Osoby, które o tej godzinie chciały zjeść tylko i wyłącznie deser były kierowane do innych restauracji, bo jak tłumaczyła kelnerka: "teraz jest pora obiadowa". Choć mogło być to tak naprawdę ukierunkowane 10% napiwkiem doliczonym do rachunku, a wiadomo, że za obiad więcej się zapłaci niż za kawałek ciasta. Nie chcę tego oceniać, ponieważ może po prostu mają takie wytyczne... Mimo to, miło wspominam posiłek w tej restauracji, bo zostaliśmy dobrze obsłużeni, najedliśmy się i cieszę się, że wcześniej nie przeczytałam opinii, bo mogłabym się mocno zrazić do tego miejsca.Przyszedł czas na kawałek historii. Nasz wybór padł na Muzeum Kościuszkowskie i Kopiec Kościuszki, który jest jednym z pięciu kopców w Krakowie. Zwiedzanie zaczyna się od muzeum, gdzie można się dowiedzieć bardzo wiele informacji na temat życia Tadeusza Kościuszki. Po zdobyciu wiedzy udajemy się na dwór, aby wejść na Kopiec, z którego zobaczymy widok na cały Kraków! Po obejrzeniu, w cenie biletu mamy jeszcze wstęp do Muzeum Figur Woskowych. Co prawda nie robi ono większego szału, ale jest ciekawym urozmaiceniem.Tego dnia, udaliśmy się do restauracji Kuchnia Staropolska u Babci Maliny. Tym razem czytając opinie w Google, mając konkretne oczekiwania. Początkowo był problem ze znalezieniem tego miejsca, ponieważ weszliśmy do niego przez bibliotekę i nie byliśmy pewni czy dobrze trafiliśmy. W końcu się udało. Wystrój bardzo klimatyczny, można było poczuć się jak w domu u babci. Jedzenie jak i ceny również w porządku. Choć niestety Patryk natrafił na kawałek surowego mięsa...
Deszcz nie chciał odpuścić. Stwierdziłam, że będzie to idealny moment na wycieczkę po lesie z parasolem. Nie wzięłam jednak pod uwagi faktu, że leje już tak długo, że się zrobiło błoto... W dodatku miałam na sobie białe buty, a mapa kompletnie zwariowała... Właśnie tak wyglądała nasza droga do słynnego Zakrzówka. Pobłądziliśmy, zmokliśmy, ale w końcu udało nam się dotrzeć na Skałki Twardowskiego.Najlepsze natomiast zostawiłam na koniec! Moim głównym celem podróży do Krakowa było odwiedzenie... Kociej Kawiarni Kociarni. Jestem wielką miłośniczką zwierząt, więc nie mogłam sobie odpuścić takiego miejsca! Na początku trzeba było zapoznać się z regulaminem. Następnie czekało na nas przejście przez szafę niczym w Narnii, a tam... koty! Pełno kotów i ich zabawek. Niezwykłe miejsce. Nie schodził mi uśmiech z twarzy.

*Zdjęcia autorskie*

Byliście kiedyś w Krakowie?
Znacie te miejsca?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Ściskam mocno,
Adrasteja

Copyright © 2016 Adrasteja , Blogger