Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ARTsteja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ARTsteja. Pokaż wszystkie posty

piątek, 27 lutego 2026

ARTsteja już jest!

ARTsteja już jest!
Cześć Kochani! Jestem bardzo szczęśliwa, że w końcu mogę Was zaprosić na mój artystyczny profil! Te osoby, które regularnie tutaj zaglądają, to wiedzą, że we wpisie o postanowieniach noworocznych (TUTAJ) pisałam między innymi o tym, że chciałabym rozwinąć konto ARTsteja. Co prawda działam na nim dopiero od niecałych dwóch miesięcy, jednak będzie mi bardzo miło, jeśli zajrzycie i zostawicie coś po sobie!

Niezależnie od tego jaką platformę najbardziej lubicie to znaleźć mnie można na większości popularnych serwisów, a dokładnie: Instagram, Facebook, TikTok i YouTube. Staram się, aby moje treści były ujednolicone na każdej z nich, także spokojnie możecie wybrać swoją ulubioną.

Skąd nazwa ARTsteja? To połączenie dwóch słów: "art", czyli z angielskiego słowo sztuka oraz "Adrasteja", czyli grecka bogini i nick, z którego korzystam tutaj w sieci i do którego mam ogromny sentyment. Choć nie ograniczam się do jednego typu rysunków, to nie ukrywam, że w ostatnim czasie królują portrety psów i to na nich głównie chcę się skupiać. Przy okazji pochwalę się, że dwa tygodnie temu zrealizowałam swoje pierwsze zamówienie! Było to naprawdę wyjątkowe uczucie - jednocześnie stres, ale i ogromne szczęście. Tym bardziej, że jeszcze nigdzie się nie ogłaszałam i póki co działam bardziej hobbistycznie.

Nie przedłużając już dłużej, zapraszam do obejrzenia moich ostatnich prac.
*Źródło zdjęć: zdjęcia własne*

Zapraszam również na inne profile.
Prywatnie: Instagram | TikTok
ARTsteja (sztuka): Instagram | Facebook | TikTok | YouTube

Tymczasem zabieram się za tworzenie wpisów podróżniczych, bo nie ukrywam, że mam duże zaległości,
a trochę tych wyjazdów w ostatnim czasie było. Także oczekujcie!

Ściskam mocno,
Wasza Adrasteja

piątek, 25 marca 2022

Mój PIERWSZY RAZ z malowaniem po JEANSIE | ARTsteja #2

Mój PIERWSZY RAZ z malowaniem po JEANSIE | ARTsteja #2
Cześć Wszystkim! Ale mamy piękną wiosnę. Zdecydowanie tęskniłam za taką słoneczną pogodą. Od razu człowiek czuje ten przypływ radości i energii. Zrzucenie z siebie tych zimowych ubrań jest moim ulubionym momentem w każdym roku. O wiele lepiej i swobodniej czuję się w wiosennych, jeansowych kurtkach... O których zresztą dzisiaj sobie porozmawiamy!

Jak niektórzy z Was wiedzą, jestem osobą z artystyczną duszą. Choć swoich prac zbyt często tutaj nie pokazywałam to nie raz zdarzyło mi się o tym wspomnieć. Swoje prace za zwyczaj wykonywałam tradycyjnie - na papierze za pomocą ołówków i kredek. A z farbami nigdy się nie lubiłam! Nie umiałam nad nimi zapanować, wszędzie było brudno, a do tego byłam zbyt niecierpliwa, żeby w pełni poczekać do ich całkowitego wyschnięcia...

Dlaczego o tym wspominam? Otóż w tym roku stwierdziłam, że wezmę się za nową pasję, opierając się dalej na mojej artystycznej duszy. Tym o to sposobem zakupiłam farby do robienia customów na jeansie i udało mi się stworzyć pierwsze, proste grafiki. Zapraszam do czytania!
Na początku, sięgnęłam po wiedzę teoretyczną. Zaczęłam czytać mnóstwo blogów i poradników oraz obejrzałam trochę filmików na YouTube (choć niestety, nie było ich zbyt dużo). Oczywiście, najważniejszą rzeczą dla mnie było poznanie produktów, którymi będę operowała. Jak wiadomo, ile ludzi, tyle opinii. Jednak najczęściej pojawiającymi się firmami były: Angelus oraz Tarrago. Mój wybór padł na tą drugą.
Tak naprawdę, jedna jak i druga firma należy do tych wyższych jakościowo, a co za tym idzie... droższych! Za buteleczkę 25 ml zapłacimy od 29 złotych wzwyż. Zatem kupienie ich było dosyć ryzykowne, bo przecież mogłam stwierdzić, że takie hobby nie jest dla mnie. Jednak doskonale wiem, że dobre produkty sprzyjają przyjemniejszej jak i łatwiejszej pracy. A przy słabszych jakościowo farbach istniało ryzyko złego mieszania się kolorów, pojawienia się grudek, a co najgorsze sprania się customu!
Pierwsze zakupy to zawsze największy wydatek, dlatego skupiłam się na najbardziej klasycznych kolorach, z których wiedziałam, że mogę wiele wyciągnąć, mieszając je ze sobą. A zatem wybór padł na: biały, czarny, żółty, czerwony oraz niebieski. Jednak nie mogłam się oprzeć i kupiłam coś jeszcze... Fluoroscencyjną, różową farbę akrylową! Choć sklep miał jeszcze w ofercie piękne metaliczne odcienie oraz farbę świecącą w ciemności to te przyjemności zostawiłam już na kolejny raz.
Oprócz farb zakupiłam pędzle z firmy Elco i jestem zawiedziona... Wykonane są z nylonu, miękkie w dotyku oraz włoski nie rozpadają się po pierwszych machnięciach. Jednak ta metaliczna część przyczepiona do drewnianej cała się chwieje przez co muszę trzymać pędzel przy samym jego koniuszku, abym czuła nad tym narzędziem kontrolę, bez obawy, że coś się przesunie o kilka milimetrów za daleko, a precyzja jest tu przecież kluczowa. Mimo, że mają mnóstwo rozmiarów pędzli i włosie naprawdę daje radę, to ta rozpadająca się część bardzo mi przeszkadza i następnym razem sięgnę po artykuły z innej firmy... Natomiast na zdjęciu jeszcze możecie zobaczyć inne pędzle, kupione za grosze w Kauflandzie, o których tym bardziej wolę się nie wypowiadać, bo kompletnie nie da się nimi pracować...
Ostatnimi rzeczami, które kupiłam są Soft Maker oraz Finisher Matt Maker. Nie jest to konieczność w zakupie, ale dobrze jest je mieć. Soft Maker jest to dodatek do farb akrylowych, który dodatkowo zwiększa odporność malowanych tkanin. A co za tym idzie? Odzież jest dużo bardziej odporna na zużycie. Natomiast Finisher Matt Maker to nic innego jak matowy lakier do wykończenia pracy. Chroni oraz wzmacnia malowaną powierzchnię. Oczywiście, nie musi być to tylko i wyłącznie mat. Na rynku znajdziemy także finishery z połyskiem.
Teraz czas na część praktyczną. Zaczynając, najpierw musimy odpowiednio przygotować naszą kurtkę, na której będziemy tworzyć. Wyprać ją, dobrze osuszyć i oczyścić z wszelkiego rodzaju pyłków, włosów itd. Mały wskazówka, żeby zaoszczędzić trochę pieniędzy przy pierwszych projektach, które mogą się nie udać, to warto zakupić taką kurtkę na Vinted, Olx czy też w second handzie, gdzie sprzedawane są za grosze.
Następnie bierzemy się za pierwszy kolor, czyli biały. To czego przede wszystkim się nauczyłam to, że biel w palecie kolorów to podstawa i najlepiej kupić większą buteleczkę, ponieważ będzie jej sporo schodziło. Biała farba służy nam jako podkład pod inne kolory. Dzięki niej możemy wydobyć z innych farb maksymalną intensywność, nie martwiąc się o to, że materiał wchłonie nam część produktu. Po wyschnięciu, możemy zacząć działać.
Pora na szkic ołówkiem. A następnie czas już na pierwsze warstwy koloru. Najlepiej wcześniej sobie przygotować szkic na kartce albo zdjęcie poglądowe w telefonie, choć oczywiście nie jest to koniecznością, to na pewno ułatwi pracę. Warto też nie nakładać zbyt dużej ilości warstw na siebie przed dokładnym wyschnięciem poprzedniej. Aby proces szybciej trwał, wiele osób wspomaga się suszarką, bądź prasuje ubranie zabezpieczając je papierem do pieczenia.
Na końcu oczywiście wprowadzamy delikatne poprawki i całość wykańczamy finisherem oraz czekamy do całkowitego wyschnięcia. Gotowe, można cieszyć się swoją własną, oryginalną kurtką!
*Zdjęcia autorskie*

A Wy lubicie tworzyć?
Jakie macie hobby?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Ściskam mocno,
Adrasteja

sobota, 6 października 2018

ARTsteja #1 - seria rysunkowa

ARTsteja #1 - seria rysunkowa
W końcu nadszedł ten czas, kiedy przedstawiam Wam nową serię na moim blogu. Trochę to zajęło i doskonale o tym wiem, bo wspominałam o niej w kwietniu, a swoją premierę miała mieć w wakacje. Jednak moja obecność na blogu trochę zmalała i znów miewałam chwile zwątpienia. Mimo, że nie ma mnie tu zbyt często to i tak codziennie wchodzę i odpowiadam na Wasze komentarze.

ARTsteja to seria rysunkowa, w której skupimy się ogólnie na sztuce. Oprócz przeglądu moich prac, będę recenzować poradniki i różnego rodzaju kredki oraz może w przyszłości napiszę parę wskazówek dotyczących właśnie rysunku. Planów jest wiele, a jak wyjdzie z wykonaniem to się przekonamy, bo sama jestem początkującą osobą i cały czas się uczę.

Dzisiaj, skupimy się na przeglądzie prac. Do każdej z nich będzie podane parę informacji dotyczących czasu, użytych materiałów, trudności itd. Jeśli Waszym zdaniem będzie jeszcze coś wartego uwagi to dajcie znać, a na pewno wzbogacę o to kolejne posty. Mam nadzieję, że seria przypadnie Wam do gustu i wspólnie będziemy ją tworzyć!
Kto znajduje się na rysunku: LeBlanc z gry League of Legends
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 1,5 godziny
Jaki format papieru: A5
Jakich materiałów użyłam: ołówek Bic 4B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 3, 4, 29, 19, 1, 7, 13, 36, 131, 32 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Większość moich rysunków jest z prostej, przedniej perspektywy, a tutaj jest ona delikatnie przekręcona przez co troszkę ciężej mi się rysowało LeBlanc. Oprócz tego było dużo zabawy z jej maleńkimi rączkami.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Jestem osobą, która lubi szkicować. Kolorowanie jest także ciekawą czynnością, jednak dosyć szybko mi się nudzi i robię to na kilka tur. W tym przypadku natomiast bardzo sympatycznie mi się kolorowało i akcentowało detale.
Kto znajduje się na rysunku: Yorha A2 z gry Nier: Automata
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 4 godziny
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B i Bic 4B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 19, 1, 36 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Po narysowaniu szkicu miałam problem ze znalezieniem górnej ręki w tej burzy włosów przez co stresowałam się, że źle coś pocieniuję.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Cieniowanie skóry (czego na zdjęciu niestety nie widać) oraz zobaczenie końcowego efektu.
Kto znajduje się na rysunku: Yorha A2 z gry Nier: Automata
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 3 godziny
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B, kredki Derwent Graphitint: 24, 22, 20, 07 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Dłoń. Może to wydać się śmieszne, ale zawsze mam ogromny problem z dłonią oraz palcami i muszę przez to zerkać na swoją, aby określić rozmiar i linie załamania.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Bardzo miło rysowało mi się szkic i nawet chciałam zostawić przez to rysunek bez koloru.
Kto znajduje się na rysunku: Lucy z anime Elfen Lied
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 6 godzin
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 5, 131, 7, 30, 1, 36, 29 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: W tym przypadku moim problemem także była dłoń oraz hełm. Troszkę ciężko rysowało mi się jego część i te kształty.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Kolorowanie dłoni oraz włosów, bo wtedy wszystko zaczęło nabierać takiego wyraźnego koloru przez co strasznie dumna jestem z tej pracy.
Kto znajduje się na rysunku: Corbyn Besson z zespołu Why Don't We
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 5 godzin i 40 minut
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B i Bic 4B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 1, 36, 9, 4, 29, kredki Derwent Graphitint: 13, 16, 07 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Rysowanie włosów sprawiło mi tutaj niesamowity zawód, bo pomyliłam kredki przez co wyszły brzydkie smugi i bardzo nieładne przejście. Oprócz tego mam problem z rysowaniem ludzkich rzęs, aby wyglądały naturalnie. Nie można także zapomnieć o dłoniach.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Rysowanie i cieniowanie nosa. Kiedyś był on moją największą zmorą, a teraz strasznie lubię je szkicować, choć do perfekcji jeszcze wiele brakuje.
Jak Wam się podoba nowa seria?
Macie jakieś propozycje?

Zapraszam na mojego Instagrama oraz zachęcam do obserwacji bloga!

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja