czwartek, 24 września 2026

Kochanie, wróciłem!, Dzień świra & Przybora. Kabaret metapsychiczny | RECENZJE SPEKTAKLI #5

Cześć Kochani! Czy wspominałam Wam kiedyś, że chodziłam w gimnazjum do klasy o profilu dziennikarsko-teatralnym? Jeśli nie, to właśnie to robię! Od zawsze lubiłam grać i często robiłam z rodzeństwem przedstawienia dla rodziców. Jednak był mały problem. Moja nieśmiałość i stres przed publicznymi wystąpieniami. Liczyłam, że klasa o takim profilu pomoże mi się otworzyć. Czy zadziałało? Może minimalnie. Bardziej otworzyło mnie dorosłe życie, a przede wszystkim praca. I tak samo myślę, że było w przypadku mojego męża, o którym przeczytacie w trzeciej recenzji! Zapraszam.

Kochanie, wróciłem! (2024)
Teatr Miejski Gdynia | Duża scena
1h | przerwa | 45 minut

Zabawna opowieść o tym, że stereotypowe postrzeganie ról kobiety i mężczyzny może być krzywdzące dla obu stron, a szczęście można osiągnąć żyjąc wyłącznie na własnych warunkach. Kiedy okazuje się, że tradycyjny model rodziny się nie sprawdza, żona przejmuje obowiązki męża w jego firmie, on zaś jej obowiązki w domu. Te zmiany zajdą dużo dalej transformując życie pozostałych bohaterów. Dla niektórych rezultaty tej zamiany będą zaskakujące; dla wszystkich – ostatecznie satysfakcjonujące. Więcej informacji znajdziecie na STRONIE.

Nie będzie to zaskoczeniem, jeśli powiem, że to właśnie komedie najlepiej się sprzedają. Nic dziwnego! Człowiek po ciężkim tygodniu w pracy ma ochotę na odrobinę rozrywki i "odmóżdżenie". A gdy zobaczyłam, że w tym premierowym przedstawieniu będzie grał mój ulubiony aktor to już wiedziałam, że będzie się działo! Fabuła banalna, ale o to właśnie w komediach chodzi. Mnóstwo scen śmiechu. No i oczywiście świetna gra aktorska. Przyjemny spektakl, choć gdybym miała wybierać pomiędzy nim, a "Prawda. Komedia małżeńska" (recenzja TUTAJ) to wybrałabym ten drugi, który moim zdaniem jest śmieszniejszy. W każdym razie polecam!

Dzień świra (2006)
Teatr Miejski Gdynia | Mała scena
1h 35 minut

To historia mężczyzny uwikłanego w natręctwa życia codziennego, dla którego każdy kontakt z drugim człowiekiem jest piekłem i ogromnym wyzwaniem jednocześnie. Codziennie rano szuka pomysłu na nadchodzący dzień: higiena, jedzenie, praca, dzieci, jedzenie, drzemka, praca, jedzenie, praca, palenie, proszki, sen... Więcej informacji znajdziecie na STRONIE.

Zapewne większość z Was oglądała ten słynny film. Wstyd się przyznać, ale osobiście obejrzałam go dopiero w tym bądź zeszłym roku. Najpierw udałam się z tatą na przedstawienie, a dopiero potem zobaczyłam ekranizacje. Początkowo niezbyt mogłam się wczuć w klimat. Przecież miała to być komedia, a od paru minut wysłuchiwałam monologu. Jednak czym dalej, tym bardziej rozumiałam o czym to właściwie jest. Zaczęłam widzieć obrazy, które opisywano i czuć emocje bohatera. A gdy pojawili się na scenie kolejni aktorzy zrobiło się jeszcze przejrzyściej i śmieszniej. Wcale się nie dziwię, że to przedstawienie jest grane od tylu lat, bo to naprawdę kawał dobrej roboty. Żałuję jedynie, że najpierw nie obejrzałam filmu, aby już przed spektaklem zrozumieć ideę tego tytułu. Mimo wszystko polecam!

Przybora. Kabaret metapsychiczny (2024)
Teatr Miejski Gdynia | Scena Letnia w Orłowie
1h 40 minut

Legendarny „Kabaret Starszych Panów” powraca, a wraz z nim nowy spektakl złożony ze znanych i mniej znanych, ale zawsze wybitnych tekstów. Metapsychiczna odsłona Kabaretu to podróż między światami. Po drodze spotkamy całą plejadę ekscentrycznych osobników, paradoksalnych i delikatnych, z wysublimowanym poczuciem humoru, dzięki którym zabrzmią też genialne piosenki z muzyką Jerzego Wasowskiego. Więcej informacji znajdziecie na STRONIE.

Od razu mówię, że nie jestem zaznajomiona z twórczością Kabaretu Starszych Panów, więc nie wiedziałam czego mogę się spodziewać po tym przedstawieniu. Zacznę może od strojów, które były naprawdę bardzo ciekawe i przykuwały uwagę. Gra aktorska jak zawsze na najwyższym poziomie. Natomiast fabuła. No właśnie... Ani ja, ani moja przyjaciółka nie wiedziałyśmy do końca o czym było to przedstawienie i myślę, że w tym pojawił się największy problem. W dodatku mało się śmiałam. Tak naprawdę jedyna zabawna, a zarazem najlepsza scena to ta, w której pojawił się dentysta i jego asystenci, w tym mój ukochany mąż - Patryk! Wspaniale było go zobaczyć statystującego na scenie i to naprawdę przez długi czas. Ogromnie jestem dumna, że pomimo zawodu montażysty i stresu przed sceną, tak świetnie się zaprezentował. Co do przedstawienia to niestety nie będzie już ono grane, więc jeśli chcecie zobaczyć Patryka to znajdziecie go na drugim zdjęciu po lewej w zakrwawionym fartuchu.
*Źródło zdjęć: miejskigdynia.pl*

Lubicie chodzić do teatru?
Na jakim przedstawieniu ostatnio byliście?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Zapraszam również na inne profile.
Prywatnie: Instagram | TikTok
ARTsteja (sztuka): Instagram | Facebook | TikTok | YouTube

Ściskam mocno,
Wasza Adrasteja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za odwiedziny, komentarze i obserwacje - to naprawdę wiele dla mnie znaczy!
W wolnej chwili na pewno zajrzę na Twoją stronę - link nie jest potrzebny.
Masz pytania? Skorzystaj z zakładki „Kontakt”.
Zachęcam też do przeczytania innych wpisów. Do zobaczenia!