piątek, 17 lipca 2026

Ile wydałam podczas 2-dniowego pobytu w Tallinnie?

Cześć Kochani! Kiedy rozpoczynam planowanie pobytu w danym kraju to zawsze sumiennie się do tego przygotowuję. A to dlatego, że jestem typem człowieka, który lubi mieć wszystko pod kontrolą. Zwłaszcza, że podróżuję wraz z moimi bliskimi i czuję dodatkową odpowiedzialność za ich komfort oraz zadowolenie. Poza tym, zaoszczędza mi to czasu i nerwów na miejscu. Wiadomo. Nie wszystko wychodzi idealnie. Nie da się przygotować na wszystko. Nieraz nasz plan ewoluował i zmienialiśmy go pod pogodę, zdrowie, czy też humor. Jednak te najważniejsze atrakcje, informacje o transporcie i jedzeniu, czy też innych ważnych dla mnie sprawach, zawsze muszę mieć zawarte w notatniku na moim telefonie. Dlatego, w dzisiejszym wpisie o Tallinnie, omówię kilka teoretycznych rzeczy, a także dowiecie się ile wydałam w poszczególnych kategoriach. Natomiast za tydzień zapraszam Was do wpisu z atrakcjami i przykładowym planem zwiedzania. Miłego czytania!

INFORMACJE OGÓLNE
Po pierwsze - język. Głównym językiem w Estonii jest estoński. Dodatkowo dogadać się można po rosyjsku, a także po angielsku. Po drugie - waluta. Walutą obowiązującą od 1 stycznia 2011 roku jest euro. Kurs na tamten moment w przeliczeniu na złotówki wynosił 4,38 zł. Po trzecie - strefa czasowa. W tym kraju występuje jedna strefa czasowa. W porównaniu do Polski jest to +1 godzina. Po czwarte - gniazdka elektryczne. Niby oczywista rzecz, ale planując swoją pierwszą podróż na własną rękę, kompletnie zapomniałam o sprawdzeniu tego. Na szczęście okazało się, że gniazdka były takie same jak w Polsce i w Estonii również tak jest. Po piąte - pogoda. Choć nie przewidzi się jej w 100% to dobrze jest zobaczyć jakich ubrań najwięcej zabrać. Poza tym, warto spakować również płaszcz przeciwdeszczowy.

TRANSPORT
Najważniejsza rzecz, od której zaczynam planować podróż to oczywiście loty! Korzystam z wyszukiwarki tanich lotów Skyscanner, gdzie wybieram nasze lotnisko, kierunek cały świat, a datę to najczęściej miesiąc, w którym chcę polecieć. Następnie kupuję bilety bezpośrednio w danej linii. Za lot w obie strony linią WizzAir na trasie Gdańsk-Tallinn zapłaciłam 178 zł. Transfer z i na lotnisko w Polsce zapewnił nam mój tata, więc tutaj koszt jest zerowy. Natomiast transport z i na lotnisko w Tallinnie (autobus nr 2) zapłaciłam 17,54 zł, a dokładnie było to 2 EUR za bilet 60-minutowy. Razem 195,54 zł.

NOCLEG
Z racji, że nasz pobyt był dwudniowy to wynajęliśmy pokój na jedną noc. W ostatnim wpisie TUTAJ szczegółowo opisuję miejsce, w którym się zatrzymaliśmy. Dla przypomnienia był to St. Olav Hotel 4-gwiazdkowy z wliczonym śniadaniem. Cena za dwuosobowy pokój wynosiła 197,02 zł, czyli na osobę 98,51 zł (22,71 EUR). Razem 98,51 zł.

JEDZENIE
Jeśli chodzi o jedzenie to przed wyjazdem zawsze rozpisuje sobie najpopularniejsze regionalne dania. Czasami udaje się je skosztować, a innym razem nie. Na tym wyjeździe z racji wolnego miejsca w bagażu podręcznym postanowiłam, że kupimy sobie trochę suchego prowiantu w Polsce. Za takie zakupy zapłaciłam 30,89 zł za osobę. Natomiast za zakupy spożywcze w Estonii wydałam 44,97 zł (10,26 EUR). W restauracjach byliśmy dwóch - na drinku w Ehe Maitse, a także na naleśniku i drinku w Pub Kompressor. Skusiłam się również na muffinkę w Muhu Leib OU. Za jedzenie w tych trzech miejscach zapłaciłam 90,73 zł (20,70 EUR). Razem 166,59 zł.

Poniżej lista najpopularniejszego jedzenia w Estonii:
► Must leib - tradycyjny, ciężki i ciemny chleb żytni na zakwasie
Vürtsikilu - przyprawione szproty bałtyckie
 Kama - unikalny estoński przysmak, mieszanka prażonych mąk (żytniej, jęczmiennej, owsianej i grochowej), którą najczęściej miesza się z maślanką, kefirem lub jogurtem i je na słodko (z cukrem czy jagodami)
Verivorst - kaszanka pieczona w piekarniku
 Mulgikapsad - gęsty gulasz z kiszonej kapusty, wieprzowiny i kaszy jęczmiennej

ATRAKCJE
Od razu mówię, że nie do każdej atrakcji wchodzę. Jest to zazwyczaj spowodowane krótkim czasem wyjazdu, kwotą, a także po prostu zainteresowaniem. Z reguły wybieram parę atrakcji i tak też było tym razem. Najpierw weszliśmy na Wieżę Hellemanna i Mury Miejskie za 17,52 zł (4 EUR). Bardzo miło się zaskoczyłam, bo atrakcja okazała się o wiele ciekawsza i dłuższa niż początkowo myślałam. Po obiedzie wybraliśmy się na punkt widokowy znajdujący się na wieży w Kościele św. Olafa za 43,80 zł (10 EUR). Bardzo ładne widoki, warte swojej ceny. Natomiast na następny dzień udaliśmy się do Ruin Klasztoru Pirita za 13,16 zł (3 EUR), którego początkowo chciałam zobaczyć tylko z zewnątrz. Jednak na żywo robił takie wrażenie, że skusiliśmy się wejść i nie żałuję! Razem 74,48 zł.

PAMIĄTKI
Jest to dla mnie wręcz obowiązkowy punkt, na który zawsze idzie trochę pieniędzy. Standardowo kupuję parę produktów dla siebie, ale także dla mojej rodziny, przyjaciółki czy też do pracy. Za pocztówkę zapłaciłam 4,39 zł (1 EUR), za przypinkę 21,95 zł (5 EUR), za magnesy 87,78 zł (20 EUR), za napoje 32,77 zł (7,47 EUR) oraz za słodkości marki Kalev 44,17 zł (10,07 EUR). Jest to jedyny punkt w całym zestawieniu, którego nie dzielę na pół, bo po prostu moim zdaniem nie byłoby to do końca miarodajne. Razem 191,06 zł.

PODSUMOWANIE
Podsumowując, za 2-dniowy pobyt w stolicy Estonii, czyli Tallinnie zapłaciłam 726,18 zł, co osobiście uważam, że jest bardzo dobrą kwotą. Nocowaliśmy w przepięknym hotelu, skosztowaliśmy regionalnego napoju i słodkości, zjedliśmy w restauracji, a także skorzystaliśmy z przepięknych atrakcji. Nic nie zrobiłabym inaczej i tym optymistycznym akcentem kończę to podsumowanie!
*Źródło zdjęć: zdjęcia własne*

Będzie mi bardzo miło, jeśli obejrzycie również mojego pierwszego travel vloga.

Byliście kiedyś w Estonii?
Gdzie jedziecie na wakacje?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Zapraszam również na inne profile.
Prywatnie: Instagram | TikTok
ARTsteja (sztuka): Instagram | Facebook | TikTok | YouTube

Ściskam mocno,
Wasza Adrasteja

2 komentarze:

  1. Wspaniała wyprawa! Nie byłam w Estonii, ale Twój wpis jest zachęcający.

    OdpowiedzUsuń
  2. Wspaniałe, niezwykle konkretne i świetnie zorganizowane podsumowanie. Bardzo rezonuje ze mną Twoje podejście do planowania – potrzeba kontroli i odpowiedzialność za komfort bliskich to dowód ogromnej troski, a posiadanie wszystkiego w notatniku daje niesamowity spokój psychiczny. Cudownie, że mimo precyzyjnego planu potraficie zachować elastyczność i dopasować się do nastroju czy pogody, bo to właśnie ten balans pozwala czerpać prawdziwą radość z podróżowania. Kwota końcowa pokazuje, że przy dobrej organizacji można przeżyć piękny i pełen wrażeń czas bez nadwyrężania budżetu.
    Skoro tak bardzo lubisz rzetelne, szczegółowe relacje i dzielenie się pasją, serdecznie zapraszam Cię w wolnej chwili do zaglądnięcia także na mojego bloga.🙂

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny, komentarze i obserwacje - to naprawdę wiele dla mnie znaczy!
W wolnej chwili na pewno zajrzę na Twoją stronę - link nie jest potrzebny.
Masz pytania? Skorzystaj z zakładki „Kontakt”.
Zachęcam też do przeczytania innych wpisów. Do zobaczenia!