Cześć Kochani! Kolejny wpis i kolejna edycja pomorskiego wydarzenia Goldhill Festival (o poprzednich możecie przeczytać TUTAJ oraz TUTAJ). Jak widzicie miałam okazję wziąć udział aż w trzech (z pięciu), co myślę, że jest naprawdę dobrym wynikiem. Jednak bliska odległość oraz niewielka cena sprawiały, że ciężko było się nie pokusić. Czy i tym razem mi się podobało? Zapraszam do czytania!
Goldhill Festival to festiwal muzyki elektronicznej odbywający się w północnej części Polski, a dokładnie na Złotej Górze (wieś Brodnica Górna). Impreza jest plenerowa, w formie amfiteatru. Festiwal odbywa się za zwyczaj w samym środku wakacji, choć obecnie jego działalność została wstrzymana. Ceny biletów różniły się zależnie od edycji, ale przeważnie nie przekraczały kwoty 100 zł.
Po kilkuletniej przerwie związanej z pandemią, pojawienie się informacji o odbyciu się kolejnej edycji było dla mnie niesamowitą ulgą. Przez te kilka lat bardzo stęskniłam się za festiwalami, więc 2022 rok owocował w wiele koncertów! O niektórych mogliście już nawet poczytać TUTAJ na blogu. Jednak zostało jeszcze parę, o których nie napisałam i ten jest jednym z nich.
Tej nocy mogliśmy usłyszeć takie gwiazdy jak: I.GOT.U (Fake Jake), Leoś, Shahay, Gromee, Zonderling, Curbi, Habstrakt, Boy, więc tym razem pojawiły się bardziej znane nazwiska. Co nie zmienia faktu, że nie miałam wygórowanych oczekiwań. Lubię ten festiwal właśnie za jego kameralność, klimat, ale i za to, że mogę odkryć zupełnie nową muzykę. Natomiast bardzo miłym zaskoczeniem okazał się dla mnie Gromee. Kojarzyłam go z bardziej melodyjnymi, radiowymi kawałkami, a na tym festiwalu pokazał się z innej, niesamowicie energicznej strony. To właśnie na jego secie bawiłam się najlepiej!
Tym razem pogoda niezbyt dopisała. Było dość chłodno i wietrznie, dlatego też pojawiły się u nas dłuższe spodnie i kurtki. Na moją stylizację składały się: kurtka jeansowa z second-handu, metka Primark, top New Yorker, spodnie Cropp, buty z nike.com, model Nike Air Force 1 Pixel.
*Źródło zdjęć: zdjęcia własne*



Fajnie się czyta o Twoich wrażeniach, zwłaszcza że sama mam spory sentyment do takich lokalnych wydarzeń. Też kojarzyłam Gromeego głównie z radia, więc to ciekawe, że na żywo potrafi tak pozytywnie zaskoczyć energią. Szkoda tylko, że pogoda Was nie rozpieszczała, ale stylizacja mimo to prezentowała się bardzo dobrze.
OdpowiedzUsuńTak! Na żywo to był zupełnie inny klimat. Dziękuję bardzo :)
Usuń