środa, 15 listopada 2017

Dlaczego ludzie RANIĄ?

Dlaczego ludzie RANIĄ?
Dawno nie było postów tematycznych z czego nie jestem zadowolona, bo uwielbiam je pisać. Nie ukrywam, że w ostatnim czasie moja wena udała się w podróż i małymi kroczkami z niej wraca. Mam nadzieję, że z dużą dawką siły oraz motywacji, bo ich nigdy za wiele.
Zatem dzisiaj porozmawiamy sobie o dość ciężkim temacie jakim jest ludzka zawiść. Zapraszam do czytania, oglądania wakacyjnych zdjęć oraz dyskusji w komentarzach.
Łatwiej jest ranić niż być ranionym, czyż nie? Dlaczego przychodzi to nam bez żadnych trudności? Dlaczego potrafimy być tak bardzo zawistni? Ludzie potrafią budować szczęście na czyimś nieszczęściu. Czasami nawet sprawia im to niesamowitą przyjemność. Dowartościowują się w najgorszy możliwy sposób. Są bezuczuciowi, chamscy oraz porywczy.

"W nienawiści jest strach." 

A może robią to, bo się boją? Boją się tego, że pod jakimś względem są gorsi. Boją się odrzucenia przez ludzi, którzy go otaczają. W jakiś sposób starają się zaimponować. Ale czy to wszystko ma sens? Czy warto kryć strach pod pokerową twarzą?

"Każda nienawiść, każda pięść wyciągnięta przeciw bratu - jest przegraną."

Sianie nienawiści nie oznacza przezwyciężenia swoich kompleksów. Nie stajemy się przez to lepsi. A ludzie nie zaczynają nas bardziej lubić. Krzywdzenie bliskich w żadnym stopniu nie jest dobre. Na chamstwo nie ma usprawiedliwienia. Chyba, że oboje zrobiliście sobie na złość, ale wtedy warto dojść do jakiegoś porozumienia.
Ale czy każdy jest taki sam? Czy każdy czerpie korzyści ze sprawiania innym przykrości? No niekoniecznie. Ludzie robią wiele rzeczy nieświadomie. Często przemawia przez nich zuchwałość z głupotą. Rzucają parę nieodpowiednich słów w nerwach. 

"Gdy niechęć staje się nienawiścią, rzeczy tracą cel i miarę."

Ludzie ranią z wielu powodów. Czasami nawet niewyjaśnionych. Najgorzej, gdy przerodzi się ona w nienawiść, która zniszczy wszystko, co zbudowaliśmy. Stracimy nasze cele. Przestaniemy być ambitni. Nasza dusza diametralnie się zmieni. A my staniemy się obcymi dla siebie osobami.

"Im mniej nienawiści, tym więcej zdrowia."

Jesteśmy tylko ludźmi. Nieidealnymi. Popełniającymi błędy. Często jest tak, że najpierw coś robimy, a potem myślimy. Zdarza nam się ranić nieumyślnie. Najważniejsze jest jednak umieć się przyznać do błędu i razem próbować coś naprawić. Pamiętajcie, że nienawiść nie popłaca, a bycie wrednym dla innych nie sprawi, że życie stanie się lepsze i łatwiejsze.
Sukienka: Sinsay

A Wy co sądzicie o nienawiści? Jak myślicie, dlaczego ludzie ranią?
Czekam na Wasze komentarze!

Kochani! Zrobiłam zakładki, gdzie możecie znaleźć dla siebie ulubioną kategorię na blogu, bliżej mnie poznać, a nawet skontaktować się ze mną. Nie wszystko, jednak jest jeszcze gotowe, ale mam nadzieję, że niedługo doczekacie się efektu końcowego. 

Tradycyjnie też zapraszam na mojego Instagrama, gdzie w najbliższym czasie poszaleję ze zdjęciami. 

Trzymajcie się,
Adrasteja

niedziela, 5 listopada 2017

3 MATOWE POMADKI | BeautyBigBang

3 MATOWE POMADKI | BeautyBigBang
Za oknem widać kolorowe drzewa w pięknych odcieniach brązu, pomarańczy i żółci. Część z nich straciła połowę swoich liści. Kolejny raz mogliśmy również oderwać kartkę z kalendarza, która przypomniała nam o przyjściu nowego miesiąca. Mamy już listopad. Jedenasty miesiąc tego roku. Czy Wy też co raz częściej tracicie poczucie czasu? Ja niestety tak. Na dworze jest co raz zimniej, a ciemność przychodzi do nas szybciej. Po powrocie ze szkoły nie marzę o niczym innym jak położeniu się pod kocyk i wypiciu herbaty. Godziny mijają nieubłaganie szybko w beztroskim lenistwie.

Ale czy jesień to tylko brązowe kolory, zimno i odkładanie spraw na później? Oczywiście, że nie! Warto ją jednak ożywić innymi kolorami, które podkreślą magie tej pory roku. Dlatego zapraszam Was do przeczytania recenzji trzech matowych pomadek firmy BeautyBigBang.
Co możemy przeczytać od producenta? Jest to matowa i aksamitna pomadka do ust w ciekłej postaci, nie pozostawiająca smug, zapewniająca długotrwałe działanie. W dodatku jest wodoodporna. 

Zatem przyjrzyjmy się składowi:
Skład: izododekan, dimetikon, wosk mikrokrystaliczny, trimetylosiloksykrzemian, fenoksyetanol, etyloheksylogliceryna, węglan propylenu, olej kokosowy, minerały, tartrazyna/żółcień spożywcza, czerwień tioindygowa, czerwień litowa, floksyna B, błękit brylantowy, tlenek żelaza, wodorotlenek żelaza/żółcień żelazowa

Na składzie się nie znam, więc nie powiem Wam, co jest dobre, a co złe. Moja recenzja będzie oczywiście obiektywna, ale zwracająca uwagę na działanie pomadki. Zatem, jeśli chcesz wiedzieć więcej, zapraszam do czytania!
Do przetestowania wzięłam trzy pomadki, których byłam najbardziej ciekawa. Zatem przyjrzymy się kolorom z bliska:

BeautyBigBang Matte Liquid Lipstick, 01 Kathryn - jest to bardzo wyrazista czerwień, dodająca kobiecości. Idealnie będzie się sprawdzać w stylizacjach wieczorowych oraz na ważnych spotkaniach. Kolor odzwierciedla to co jest na stronie.

BeautyBigBang Matte Liquid Lipstick, 06 Posiek - jest to ciemny róż z odrobiną czerwieni. Bardzo dziewczęcy, lecz zarazem elegancki. Idealnie będzie się sprawdzał na co dzień jak i na imprezy. Kolor odzwierciedla to co jest na stronie.

BeautyBigBang Matte Liquid Lipstick, 02 Milk Shake - jest to bardzo delikatny róż. Zdecydowanie jaśniejszy od ust. Wygląda dosyć sztucznie. Bardzo się na tym kolorze zawiodłam, bo na stronie wpada on w brąz, a na żywo jest kompletnie, co innego.
A zatem podsumowując:
Zalety:
- długotrwałe działanie - spokojnie wytrzymuje przez kilka godzin bez ciągłego poprawiania,
- niska cena produktu - za 6 gram pomadki zapłacimy niecałe 17 złotych,
- pojemność oraz wydajność - 6 gram, wolno się zużywa, dzięki temu, że wystarczy tylko raz nałożyć warstwę, aby mieć idealny kolor,
- przepiękna gama kolorów - 12 odcieni,
- wyrazistość koloru,
- wodoodporność (jednocześnie zaleta jak i wada) - bardzo szybko zasycha, więc ciężko o jakiekolwiek poprawki, ale jeśli nie chcemy bawić się w ciągłe poprawianie makijażu to jak najbardziej na plus,
- słodki zapach - większość pomadek pachnie takim słodkim, truskawkowym shakem,
- równo się zjada.

Wady:
- ciężko zmywalna (jednocześnie zaleta jak i wada) - po nałożeniu na usta, jeśli zdąży wyschnąć, a widzimy jakieś niedociągnięcia i chcielibyśmy je zmyć to jest to naprawdę ciężkie zadanie do wykonania,
- delikatnie podkreśla suche skórki - nie jest to jednak mocno widoczne,
- ciężka dostępność - pomadkę możecie jedynie zamówić przez Internet na oficjalnej stronie producenta - BeautyBigBang.
Który kolor najbardziej przypadł Wam do gustu? Znacie stronę BeautyBigBang? Doradzicie jakieś dobre produkty do demakijażu na matowe pomadki?

Strona przyjmuje płatności za pomocą karty kredytowej oraz PayPal.
Posiadają również bezpłatną dostawę na całym świecie.
Czas dostawy to przeważnie 2-4 tygodnie. To zamówienie przyszło mi w niecałe dwa.

Oprócz tego mam dla Was 10% zniżki na cały asortyment do użycia w tym sklepie. 
Wystarczy użyć kodu: ILAR10

Zapraszam Was również na mojego Instagrama, na którym ostatnio dużo się dzieję.


Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

czwartek, 26 października 2017

OSIEMNAŚCIE

OSIEMNAŚCIE
Kiedy skończysz osiemnaście lat w końcu się usamodzielnisz. Kiedy skończysz osiemnaście lat nie będziesz traktowana jak dziecko. Kiedy skończysz osiemnaście lat zaczniesz odpowiadać za siebie. Kiedy skończysz osiemnaście lat zaczniesz sięgać po używki. Kiedy skończysz osiemnaście lat to czas zacznie Cię gonić jeszcze szybciej. Kiedy skończysz osiemnaście lat nic już nie będzie takie same. 

Znajome? Dla mnie bardzo. Często można było usłyszeć od moich rodziców albo koleżanek takie zdania. A teraz? Stały się one rzeczywistością. Samodzielność. Zerwanie z dzieciństwem. Dorosłość. Pełnoletność. Czy czuję się inaczej? Trochę mi z tą świadomością dziwnie. Samodzielne załatwianie spraw w urzędzie czy też u lekarza jest dla mnie czymś stresującym, nowym i innym. Nie jestem aspołeczna, lecz wstydliwa. Ciężko mi. Wiem, jednak, że muszę to przemóc, a przede mną strasznie długa droga. Osiemnaście lat? To nie koniec świata. Od tego momentu zaczyna się odpowiedzialna, lecz nie do końca samotna wędrówka. Od Ciebie teraz zależy jak potoczy się Twoje życie. Teraz liczą się tylko Twoje wybory. Mam nadzieję, że razem będziemy je podejmować zgodnie z rozsądkiem przy małej pomocy serduszka.
11 października (środa) skończyłam tą wyczekiwaną przez wszystkich liczbę. Dzień spędziłam raczej dosyć zwyczajnie, lecz towarzyszyły mi bóle menstruacyjne. Tak, miesiączka zawsze musi być przy mnie przy tak ważnych wydarzeniach. Jesteśmy jak nierozłączne przyjaciółki. Żartuję. W takich momentach mam ochotę wyciąć sobie jajniki. Ale koniec już o tym.

Rano przywitała mnie dość nietypowa niespodzianka, ponieważ mama obudziła mnie krzycząc, że pies narobił u nich w pokoju. Mowa tutaj o Śnieżce, która wczoraj (25.10) skończyła roczek! Moim pierwszym odruchem było pójście do toalety po papier toaletowy i udanie się do ich pokoju. Nagle moi rodzice oraz siostry zaczęli śpiewać sto lat, a ja jak osłupiała stałam z tym kawałkiem papieru (pies tak naprawdę nie narobił, to był tylko taki pretekst do przyjścia). Potem już zaczęły się życzenia i usiedliśmy do wspólnego śniadania.

Popołudnie spędziłam w towarzystwie mojego chłopaka, który podarował mi osiemnaście przepięknych, dużych, czerwonych róż. Obejrzeliśmy film oraz wspólnie śmialiśmy się ze zdjęć umieszczonych na mojej tablicy na Facebook'u. Uwierzcie mi. Było co oglądać!
14 października (sobota) odbyła się moja impreza osiemnastkowa, bez której nie mogło się obyć. Był to prezent od moich rodziców, który planowaliśmy od pół roku. Wybór nasz padł na klimatyczną i urokliwą karczmę w miasteczku obok mojego. Łącznie ze mną były 23 osoby - rodzina oraz przyjaciele. Z tego, co słyszałam wszyscy wyszli naprawdę zadowoleni, co mnie niesamowicie cieszy.

W czasie imprezy nie czułam stresu, co w moim przypadku było niesamowitym osiągnięciem, a zarazem szokiem. Przez cały czas się uśmiechałam oraz śmiałam przy czym byłam bardzo wyluzowana.

O 22 mama zorganizowała mi pewną niespodziankę, której kompletnie się nie spodziewałam. Patryk zawiązał mi oczy wstążką, a mama weszła do karczmy w przebraniu Prosiaczka wraz z dwoma Pikachu (Oliwią - moją przyjaciółką i Klaudią - moją siostrą). W rękach trzymały osiemnaście kolorowych balonów. Po niespodziance przyszedł czas na pasowanie i tort, który był przystrojony w 18 moich zdjęć - jedno zdjęcie odpowiadało jednemu rokowi z mojego życia, zatem każdy mógł zobaczyć jak się zmieniałam z biegiem lat.

Czy impreza mi się podobała? Jak najbardziej! Najchętniej powtórzyłabym ją jeszcze raz, bo zabawa była przednia. A teraz zapraszam Was do oglądania zdjęć!
A Wy kiedy macie urodziny? Jak je spędzacie? Skończyliście już osiemnaście lat?

Przepraszam za przerwę. Żyję. Wracam. 
JESTEM ONLINE.

Standardowo też zapraszam na mojego Instagrama.

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

piątek, 13 października 2017

OBDAROWANI - recenzja filmu

OBDAROWANI - recenzja filmu
"Obdarowani" - to tegoroczna, amerykańska produkcja, o której o dziwo wcale nie było głośno. Film opowiada o Franku Adlerze, samotnym mężczyźnie, który mieszka w małym miasteczku na Florydzie i wychowuje "genialne dziecko" - swą wybitnie uzdolnioną siostrzenicę Mary. Nie jest jednak świadomy tego, że ktoś pragnie odebrać mu prawa do opieki nad dziewczynką.

W skrócie - Frank samotnie wychowuje swoją niezwykle uzdolnioną siostrzenicę Mary. Gdy talent dziewczynki ujawnia się, musi zawalczyć o prawa rodzicielskie z babcią dziewczynki.

Gatunek: Dramat
Czas: 101 minut
Frank jest opiekunem siedmioletniej dziewczynki Mary. Doskonale wie, że dziewczynka nie jest zwyczajna, a swój talent matematyczny odziedziczyła po matce. Chce, aby siostrzenica uczyła się w zwyczajnej szkole, tak jak prosiła go o to jego siostra, która chciała dla swojego dziecka normalnego dzieciństwa. Dziewczynka niezbyt potrafi się odnaleźć w szkole, bo wszystko wydaje się dla niej zbyt proste i nie rozumie po co ma "siedzieć i się nudzić". Już po pierwszych dniach nauczycielka - Bonnie zauważa, że coś jest nie tak.
O Frank'u wiemy, że nie ma partnerki, a swoje piątki spędza w barze, gdzie znajduje kobiety, przeważnie na jedną noc. Tam też postanawia go znaleźć nauczycielka Mary. Po długich rozmowach przy alkoholu i w dobrej atmosferze, mężczyzna opowiada o talencie dziewczynki. Nauczycielka chciałaby, żeby Mary uczęszczała do lepszej szkoły, gdzie miałaby załatwione pełne stypendium, które wynosi naprawdę sporą sumę. Dyrektorka również go o to prosi, ponieważ uważa, że jej szkoła niczego nie nauczy tej zdolnej dziewczynki. W niedowierzaniu innych - Frank odrzuca ofertę, co przynosi falę nieszczęść.
W filmie pojawia się matka Frank'a - Evelyn. To wpływowa oraz bogata kobieta, która ma wobec dziewczynki pewne plany. Chce wziąć edukacje wnuczki w swoje ręce, aby ta rozwiązała problem matematyczny, którego nie ukończyła jej córka. Za wszelką cenę próbuje rozdzielić Frank'a od Mary i składa pismo do sądu przeciwko niemu. Evelyn po swojej stronie ma całą armię prawników, a Frank jedynie może liczyć na dwie osoby - sąsiadkę Robertę, która od czasu do czasu zajmuje się Mary oraz Bonnie, z którą zaczyna dzielić uczucie.
Pomimo, że Evelyn posiada fortepian, o którym Mary marzy to i tak woli pozostać przy Frank'u. Niestety nie jest świadoma tego, że sprawy mocno się skomplikują, a jej babcia posunie się do wszystkiego (nawet, jeśli ma to skrzywdzić dziewczynkę). Jak potoczą się jej dalsze losy? Czy zazna jeszcze odrobiny dzieciństwa? A może babcia w końcu da jej spokój? Tego musicie dowiedzieć się sami!
Podsumowując, dawno nie widziałam tak dobrego filmu. Jestem w wielkim szoku, ponieważ nie był on mocno reklamowany, a reżyser wykonał naprawdę kawał dobrej roboty! Pomysł na fabułę niesamowicie mi się spodobał. Dziewczynka była bardzo dobrą aktorką i przyjemnie się ją ogląda w tej roli. Oprócz tego film jest naprawdę wzruszający. Było kilka takich scen, głównie pod koniec, gdzie nie mogłam powstrzymać łez. Jeśli chcecie obejrzeć coś, czego jeszcze nie było, a w dodatku porusza to z całego serca mogę polecić ten film! Obiecuję Wam, że nie będzie to strata czasu!
Chciałabym Was przeprosić za moje dwa tygodnie nieobecności, ale niestety walczę z chorobą, a w dodatku w środę miałam swoje osiemnaste urodziny i cały tydzień chodziłam w wielkim niedowierzaniu, a po za tym jutro mam swoją imprezę i mam wiele spraw związanych na głowie z organizacją. Jednakże już wracam, a w przyszłym tygodniu możecie się spodziewać mojej mini-relacji z urodzin!

Oglądaliście ten film? A może zachęciłam Was recenzją? Koniecznie dajcie znać w komentarzu!

Zapraszam Was również na mojego Instagrama, gdzie, co parę dni wrzucam nowe zdjęcia! Więc jeśli nie macie dosyć mojej twórczości ani mojej mordki to serdecznie zapraszam!
Copyright © 2016 Adrasteja , Blogger