czwartek, 7 lutego 2019

STUDNIÓWKA

STUDNIÓWKA
Ale to już było i nie wróci więcej. I choć tyle się zdarzyło 
to do przodu wciąż wyrywa głupie serce...

Wczoraj oglądając zdjęcia ze studniówki zaczęła chodzić mi ta piosenka po głowie. A konkretnie powyższe zdania. Nie mogę pojąć tego jakim cudem ten czas tak szybko płynie. Przecież przed chwilą, co wybierałam kierunek technikum, a za niecałe trzy miesiące kończę szkołę. Jestem jednocześnie szczęśliwa, ale i przerażona. Boję się tego, co czeka na mnie w dorosłym świecie. Czy dam sobie radę? Czy będę trafiać na uczciwych ludzi? Czy będę po prostu szczęśliwa? Boję się, że pewnego razu obudzę się i nie będzie wokół mnie osób, na których bardzo mi zależy. Boję się, że polegnę i zabraknie mi sił do walki...

Tik tak. Zegar tyka. Tik tak. To już czas. Na zastanowienie się nad sobą, swoimi czynami, a przede wszystkim planami i marzeniami. Dążenie do samorealizacji jest bardzo ważne. Jednak nasze samopoczucie także. Grunt to odnaleźć się pomiędzy tym całym zamieszaniem. Odnaleźć złoty środek. A przede wszystkim nie czuć się poddanym, małym ludzikiem na tym przeogromnym świecie. 
Studniówka... Cudowny wieczór w przyjemnym towarzystwie. Wiele chwil radości i śmiechu. Tańce do białego rana. Piękne wieczorowe suknie. Sympatyczna atmosfera... Co tu dużo mówić. Trzeba to przeżyć samemu. Najlepiej z ukochaną osobą albo z najlepszymi przyjaciółmi u boku. Naprawdę niezapomniane chwile.

Nie przedłużając, zapraszam do oglądania fotorelacji.
A Wy jak wspominacie swoje studniówki?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

niedziela, 27 stycznia 2019

Przegląd FILMÓW | RECENZJE #2

Przegląd FILMÓW | RECENZJE #2
Witam wszystkich w ten śnieżny, zimowy wieczór! Jak Wam minął dzień? U mnie było baaardzo leniwie. Natomiast wczoraj miałam imprezę, o której już kilka razy Wam wspominałam na blogu. Domyślacie się? Tak, to studniówka! Czas minął mi przyjemnie w sympatycznym gronie. Jednakże przeraża mnie fakt, że zostało już tylko 98 dni do matury! Ale to nic. Mam dla Was dzisiaj luźny post z kolejną dawką recenzji filmów. Tym razem nie tylko z Netflixa, bo nie wszyscy go przecież mamy. Zatem zaczynamy!



The Meg
The Meg to amerykańsko-chiński film akcji będący adaptacją powieści "Meg. Potwór z głębin" Steve'a Altena. Opowiada o byłym ekspercie od nurkowania. Komandor Jonas Taylor zostaje wezwany by ratować załogę łodzi podwodnej, która została zaatakowana przez nieznane stworzenie u wybrzeży Chin. Wkrótce okazuje się, że jest to prehistoryczny rekin - megalodon.

Ten film obejrzałam będąc u rodziny mojego chłopaka, kiedy wszyscy zasiedliśmy się przy telewizorze grudniowej nocy. Nie jestem fanką Sci-Fi, ale nie chciałam wybrzydzać. Zresztą Patryk chciał swego czasu iść na to do kina. Wielki rekin, grupa naukowców i woda. Głównie to można zobaczyć w tym filmie. Kilku aktorów znanych i lubianych przeze mnie. Jednak nie zabrakło też głupich decyzji bohaterów, aby była jakaś "akcja". Totalnie nie mój typ. Choć na Filmweb'ie również nie ma zbyt dużej oceny.



Paul
Paul to brytyjsko-amerykańska produkcja również gatunku Sci-Fi. Film opowiada o dwóch komiksowych maniakach science-fiction, którzy poznają istotę pozaziemską. Okazuje się, że kosmita ucieka przed agentem FBI, który za wszelką cenę próbuje go złapać. Przyjaciele postanawiają mu pomóc w dotarciu na statek, aby mógł powrócić na swoją macierzystą planetę.

Jak się zapewne domyślacie, ten film także nie był moim wyborem. Jednak jego komediowy charakter zachęcił mnie do niego. W tej ekranizacji widać pewne niedociągnięcia i prostotę, ale co się dziwić, ten film ma 8 lat, a wtedy nie było jeszcze AŻ takich możliwości. Swój głupkowaty humor także posiadał. W sam raz na taki zwykły, zimowy wieczór.



The After Party
The After Party jest to amerykański film platformy Netflix. Opowiada o chłopaku, który za wszelką cenę chciałby zabłysnąć w karierze rapera. Owen wraz ze swoim przyjacielem z dzieciństwa - Jeff'em, który robi za jego menadżera, dostają propozycję koncertu. Niestety, dochodzi do bardzo niefortunnego wypadku i chłopak czuje, że jego kariera jest przekreślona.

Zauważyłam, że Netflix'owe produkcje są takie typowo młodzieżowe (oczywiście nie wszystkie). Miłość albo gonienie za marzeniami. W tym filmie znajdziecie natomiast obydwie te rzeczy. Oprócz tego można zobaczyć niesamowitą siłę przyjaźni i ciężką walkę o cele. Na ekranizacji można się uśmiechnąć. Luźna i dosyć sympatyczna.



Chata
Chata to amerykański film fantasy powstały na podstawie powieści Williama P. Younga pod tym samym tytułem. Opowiada o mężczyźnie posiadającym trójkę wspaniałych dzieci. Podczas rodzinnego wyjazdu nad jezioro porywacz uprowadza jego najmłodszą córkę Missy. Pogrążony w żałobie ojciec przeżywa traumę. Rok później otrzymuje list podpisany przez Tatę (Boga). Zaczyna się jego duchowa droga.

Mack to osoba bardzo smutna i zagubiona. Obwinia się o śmierć swojej córeczki i nie potrafi pogodzić się z faktem, że jej już nie ma. Po otrzymaniu listu okazuje się, że ma udać się do chaty porywacza. Tam znajdują go trzy postacie - Trójca Święta. Powoli pomagają wyjść Mackenzie'mu na prostą i pogodzić się z tą straszliwą stratą. Film jest naprawdę wzruszający i przykro się ogląda człowieka w tak okropnym stanie. Moim zdaniem chwilami był mocno przerysowany i ciężko było się połapać.

Oglądaliście któryś z powyższych filmów?
A może Was zaciekawiły?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Jeśli chcecie to wpadajcie również na Instagrama.

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

wtorek, 15 stycznia 2019

OBLICZE PIĘKNA: Moja kolekcja produktów do ust #1

OBLICZE PIĘKNA: Moja kolekcja produktów do ust #1
Do tego posta przymierzałam się już jakiś czas. Ogólnie od zeszłego roku planowałam wzbogacić tematykę bloga o kosmetyki, ponieważ co raz bardziej się nimi interesuje. Jeszcze długa droga przede mną, ale przecież każdy od czegoś zaczynał. Na pierwszy strzał postanowiłam dać moją kolekcję produktów do ust. Pomadki uwielbiam i zauważyłam, że stał się to swego rodzaju nałóg i przy każdej nadarzającej się okazji sprawuje sobie nową. I tym o to sposobem moja kolekcja liczy 27 produktów do ust. Dla jednych może być to mało, dla drugich dużo. Jak dla mnie zrobiła się z tego pokaźna sumka, którą Wam dziś pokrótce przedstawię. Zaczynamy.


Produkty do pielęgnacji ust
Postanowiłam zacząć od nich, bo jest ich najmniej, a mianowicie tylko dwa. Jednak są to moi zdecydowani ulubieńcy, jeśli chodzi o pielęgnacje ust.

Alterra Naturkosmetik Lippenpflege Bio-Kamille (ok. 5 zł) - to rumiankowa pomadka, która idealnie nawilża usta. Świetnie je regeneruje oraz ma przyjemny zapach. Po za tym ostatnio czytałam, że ma świetne zastosowanie na brwi i rzęsy ze względu na olejek rycynowy w składzie. Osobiście jeszcze nie testowałam.

Neutrogena Levres Lippen (ok. 11 zł) - pomadka ta bardzo dobrze chroni usta w mroźne dni, idealnie nawilża i ma delikatny, kremowy zapach. Wadą może być co najwyżej cena w porównaniu z produktem powyżej.

Błyszczyki
Szczerze mówiąc nie przepadam za błyszczykami. Jak dla mnie są zbyt zwyczajne. Natomiast miło mi się kojarzą z dzieciństwem, kiedy robiło się pierwsze makijaże tymi dziecięcymi kosmetykami.

Ingrid Cosmetics Lip Gloss (ok. 12-14 zł) - błyszczyk do kupienia w kilku wariantach kolorystycznych. Delikatny na ustach, nie klei się oraz ma przepiękny słodki zapach.

Miss Sporty Ultra Shine Gloss (chyba już niedostępny, ale ok. 10 zł) - jest to zwykły przeciętniak, a nawet gorzej. Gęsty i niesamowicie klejący się. Jednak po zaaplikowaniu na usta uczucie to znika. Niestety, trzeba go nakładać pędzelkiem lub palcami. Po za tym czasami wysusza usta. Posiada także niezbyt przyjemny zapach.

Błyszczyk no-name (zrobiony przez moją koleżankę) - jest przyjemny w konsystencji i na ustach. Nie posiada zapachu. Zwyczajny, ale nie ma co się do niego przyczepić.

Kredki/Konturówki
Konturówek tak naprawdę używam tylko do trzech pomadek, o których wspomnę później. Natomiast kredki zakupiłam w ostatnim czasie i powoli się przyzwyczajam. Jedyne na co można narzekać to na trwałość (w porównaniu do płynnych, matowych pomadek). Ogólnie jestem zadowolona.

Wibo Nude Lips, kolor 2 (ok. 7.99 zł) - to naprawdę przepiękny kolor wpadający w brąz. Kredka jest dosyć trwała, kolor schodzi delikatnie oraz równomiernie się zjada. Czuję, że będzie moim jednym z ulubieńców.

Lovely Perfect line, kolor 1 (ok. 7.59 zł) - to kredka dostępna niestety tylko w trzech kolorach. Mój wybór padł na brudny róż. Bardzo ładnie prezentuje się na ustach. Również dosyć trwała jak na tę cenę.

Eveline Cosmetics Contour Lip Liner, kolor 18 Light Plum (w zestawie z pomadką ok. 26.79 zł) - to konturówka, którą miałam dołączoną do pomadki OH! My Lips. Jej kolor jest troszeczkę ciemniejszy w porównaniu do opisywanej powyżej. Jest naprawdę ładna, mięciutka, a nawet ma dołączoną temperówkę. Jestem zachwycona jej trwałością! Niestety, nie pasuje kolorystycznie do pomadki dołączonej w zestawie.

Lovely K'Lips Lip Liner, kolor 1 Sweety (w zestawie z pomadką ok. 25.39 zł) - to konturówka, która była dołączona do pomadki K'Lips. Jest mięciutka i ma delikatny różowy kolor. Jak dla mnie nawet za jasny. Na szczęście jej odcień odpowiada pomadce.

Lovely K'Lips Lip Liner, kolor 3 Milky Brown (w zestawie z pomadką ok. 25.39 zł) - to konturówka, która była dołączona do pomadki K'Lips. Jest mięciutka i ma piękny, brązowy odcień. Zdecydowanie mój ulubieniec. Kolor również odpowiada pomadce.

Lovely K'Lips Lip Liner, kolor 7 Magic Dessert (w zestawie z pomadką ok. 25.39 zł) - to konturówka, która była dołączona do pomadki K'Lips. Jest mięciutka i ma taki brązowo - różowy odcień. Naprawdę uwielbiam nosić ją na co dzień - jako konturówkę lub jako kredkę na całe usta. Kolor odpowiada pomadce.

Kolory przedstawione są po kolei tak jak były opisywane (od lewej do prawej).

Pomadki
Nude, róże, czerwienie, brązy a nawet fiolety. Takie odcienie możecie znaleźć w mojej kosmetyczce. Nie ukrywam też, że z 80% to same maty. Produktów jest 16, dlatego postanowiłam przedstawić je w 2 częściach i mniej więcej dopasować kolorem, konsystencją i marką.

BeautyBigBang Matte Liquid Lipstick, kolor 01 Kathryn (ok. 15-30 zł, często jest na promocji) - jest to czerwień wpadająca w róż. Pomadka jest trwała i wodoodporna, więc strasznie ciężko zmywa się ją z ust. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

BeautyBigBang Matte Liquid Lipstick, kolor 06 Posiek (ok. 15-30 zł, często jest na promocji) - jest to różowy kolor wpadający w czerwień. W sam raz na co dzień. Pomadka jest trwała i wodoodporna, więc strasznie ciężko zmywa się ją z ust. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

BeautyBigBang Matte Liquid Lipstick, kolor 02 Milk Shake (ok. 15-30 zł, często jest na promocji) - pamiętam jak zawiodłam się na tym kolorze. Miało być to ładne nude, a jest jasny róż, który nie do końca pasuje do mojego typu urody. Choć na ręku trochę nudziakowy jest, to na ustach już nie. Pomadka jest trwała i wodoodporna, więc strasznie ciężko zmywa się ją z ust. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Lovely Extra Lasting, kolor 6 (ok. 10.99 zł) - kolor tej pomadki jest naprawdę ładny. Mat ma średnią trwałość. Delikatnie wysusza usta. Mam wrażenie też, że kleją się przez nią usta. Chyba, że to ja trafiłam na taki egzemplarz, bo nie widziałam, żeby ktoś skarżył się na to.

Lovely K'Lips Matte Liquid Lipstick, kolor 1 Sweety (w zestawie z konturówką ok. 25.39 zł) - ta seria pomadek strasznie przypadła mi do gustu. Łatwo się nakłada, a mat jest trwały. Niestety, strasznie widać przez nią skórki. Ten kolor jest akurat dla mnie średni.

Lovely K'Lips Matte Liquid Lipstick, kolor 3 Milky Brown (w zestawie z konturówką ok. 25.39 zł) - tak jak wspomniałam wyżej, naprawdę lubię tę serię pomadek. Kolor mocno brązowy, ale strasznie go lubię.

Lovely K'Lips Matte Liquid Lipstick, kolor 7 Magic Dessert (w zestawie z konturówką ok. 25.39 zł) - zdecydowanie mój ulubiony kolor z tej serii. Taki brązowo-różowy. Jest wręcz genialny! Szkoda, że podkreśla skórki, bo tak byłby idealny.

Eveline Cosmetics OH! My Lips Liquid Matt Lipstick, kolor 08 Lovely Rose (w zestawie z konturówką ok. 26.79 zł) - już podczas premiery skojarzył mi się ten zestaw z Lovely K'Lips (opisanym wyżej). Tak samo jest to pomadka matowa z konturówką. Na próbę wzięłam jeden kolor - taki nudziakowy. Pomadka ma konsystencję troszeczkę zbyt wodnistą, dlatego nakładam zawsze drugą warstwę. Niestety, kolor konturówki totalnie do niej nie pasuje.

Kolory na dłoni są przedstawione po kolei tak jak były opisywane (u góry pierwsze cztery, na dole kolejne cztery, od lewej do prawej).
Wibo Million Dollar Lips, kolor 1 (ok. 13.79 zł) - jest to mój najnowszy zakup. Kolejny nudziak. Jeszcze nie testowałam, ale myślę, że z trwałością nie będzie problemu, bo naprawdę ciężko schodziła mi z ręki. W najbliższym czasie na pewno zacznę testować.

Wibo Lip Lacquer Rock with Me, kolor 4 (ok. 10 zł) - zdecydowanie nie jest to mój ulubieniec. Ciężko się nakłada i trzeba poprawiać kolor, aby nie zostały smugi. Troszeczkę się klei i nie jest trwała. Z plusów mogę wymienić jedynie to, że kolor jest naprawdę mocny, taki krwisty i ma taki ładny, słodki zapach.

Wibo Magic Pop Glitter Lipstick, kolor 03 Fiery Glow (ok. 26.49 zł) - to również jeden z nowszych nabytków w mojej kolekcji, który dostałam na święta. Jest to mat, który po ściśnięciu ze sobą warg daje nam piękny błysk. Czy rzeczywiście tak jest? Owszem! Błysk jest naprawdę wszędzie, a opakowanie również oślepia nas swoim blaskiem. Jak z trwałością to niestety jeszcze nie wiem, bo tylko chwilowo ją testowałam, ale myślę, że da sobie radę.

Rimmel Stay Matte Liquid Lip Colour, kolor 810 Plum This Show (ok. 31.99 zł) - jest to chyba moja najdroższa pomadka w kolekcji, ale kupiona na promocji! Nie miałam jeszcze z nią styczności, lecz wybrałam taki odważny bordowo-fioletowy odcień. Pierwsze, co mogę pochwalić to na pewno zapach, który jest słodkawy. Oprócz tego, pomadka przepięknie prezentuje się na ustach, ale to dopiero jak wyschnie. Niestety jej szczoteczka nie przypadła mi do gustu i czasami męczę się z nakładaniem produktu.

Lovely Color Wear Long Lasting Lipstick, kolor 1 (ok. 10 zł) - jest to pomadka w postaci grubej kredki. Kolor jest mocno napigmentowany, a zapach również należy do przyjemnych. Niestety, w ogóle nie jest trwała, a szkoda, bo przepięknie prezentuje się na ustach. Pomadka wykręcana (nie trzeba ostrzyć).

Focallure Matte Lip Crayon, kolor 08 Fuzzy Wuzzy (ok. 17-30 zł, często jest na promocji) - to pomadka również w postaci grubej kredki, która także jest wykręcana i nie trzeba ostrzyć. Kolor nude. Trwałość ma naprawdę dobrą. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Popfeel Matte Lip Cream, kolor 04 (wyprzedana, a nie pamiętam jaką miała cenę) - to czerwona pomadka, która również należy do trwałych. Jej czerwień jest naprawdę piękna. Więcej informacji znajdziecie TUTAJ.

Make Up Gallery Pout Matters Matt Lip Colour, kolor 4 Purple Pop (ok. 4.75 zł) - to pomadka, którą kupiłam podczas pobytu w Londynie. Kosztowała mnie tylko jednego funta! Zakupiona w sklepie Funciak, gdzie większość rzeczy jest właśnie w tej okolicy cenowej. Dlatego nie mogłam się oprzeć i zakupiłam sobie dwie. Niestety, nude już zużyłam, a była naprawdę świetna! Ta natomiast ma odważny fioletowy kolor. Na trwałość także nie ma co narzekać, zwłaszcza jak na taką cenę!

Kolory na dłoni są przedstawione po kolei tak jak były opisywane (u góry pierwsze cztery, na dole kolejne cztery, od lewej do prawej).

Jak Wam się podoba post i seria?
Mieliście któryś z produktów?
A możecie macie coś innego wartego uwagi?
Albo macie jakieś swoje buble?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Dziękuję ślicznie za rady pod ostatnim postem. Jeśli ktoś jeszcze jakieś ma odnośnie matury to proszę śmiało pisać! Będę wdzięczna za wszelką pomoc.

Zapraszam również na mojego Instagrama.

Linki oznaczone jako "TUTAJ" poprowadzą Was do recenzji danych produktów, które kiedyś napisałam.

Dziękuję za to, że wytrwaliście do końca!

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

środa, 9 stycznia 2019

Studniówka tuż, tuż... | FashionMia

Studniówka tuż, tuż... | FashionMia
Styczeń i luty to czas studniówek. Maturzyści bardzo ich wyczekują. W każdym bądź razie na pewno ja. Niestety, wiąże się to z kupowaniem kolejnej kreacji, a przede wszystkim z jej ciężkim poszukiwaniem. Na szczęście, mam to już za sobą. Jednak pozostają mi kolejne kwestie takie jak: torebka, makijaż i fryzura. Dla mnie jest to dosyć dużo, ale znam osoby, które nawet jeszcze nie mają sukienki, a studniówka za kilka tygodni! Dlatego przychodzę z tym o to postem, aby pomóc Wam w jakiś sposób znaleźć swoją idealną kreację. Mam nadzieję, że się zainspirujecie, a może nawet coś kupicie! Domyślam się też, że wiele osób ma to już za sobą, dlatego przygotowałam także propozycje dotyczące naszej codziennej szafy.

Do osób, które zdawały już maturę albo piszą w tym roku. Macie jakieś dobre rady? Uczyliście się? Ile przed? Co zdawaliście na rozszerzeniu? Z przyjemnością przygarnę każdą pomoc!

Strona, którą Wam dziś przedstawię to FashionMia. Od początku do końca urzeka Nas ona swoim asortymentem. Po za tym ma mnóstwo noworocznych promocji. Zapraszam do obejrzenia moich propozycji.

Zaczniemy od podstawowych, modnych ubrań (FASHION CLOTHES). Takich jak np. sweterki, spodnie, płaszcze, a potem skupimy się na naszym głównym temacie, czyli sukienkach i torebkach do nich.

Kiedyś nie przepadałam za sweterkami. A teraz? Co raz więcej ich w mojej szafie. Są idealne na jesienne i zimowe dni oraz wieczory. Oto moje propozycje:
KLIK  |  KLIK KLIK

Czego jest w mojej szafie najmniej? Na pewno spodni, co dziwne, ponieważ są one naszą codziennością. Niestety, spodnie mają to do siebie, że albo są za długie w nogawkach albo za szerokie w biodrach i idealne ciężko trafić...
KLIK KLIK  |  KLIK

Coś czego na pewno brakuje w mojej szafie to płaszcze. Ale do nich wciąż nie mogę się przekonać ze względu na to, że jestem niska. Obawiam się, że będę w nich wyglądać po prostu śmiesznie i jeszcze bardziej skrócą mi nóżki.
KLIK  |  KLIK  |  KLIK

Teraz przejdziemy do naszego głównego tematu posta, czyli sukienek. Jednak w tej kategorii znajdziecie ubrania bardziej na co dzień i/albo na jakieś spotkania aniżeli na studniówkę. Choć kto wie. Może i tutaj Wam coś wpadnie w oko.
KLIK  |  KLIK  |  KLIK

W tej kategorii natomiast w końcu możecie znaleźć piękne propozycje wieczorowych sukienek, które wręcz będą w sam raz  na studniówkę. Nie mogłam im się oprzeć, dlatego tutaj znajdziecie więcej propozycji. Mam nadzieję, że któraś z nich przypadnie Wam do gustu.

KLIK  |  KLIK  |  KLIK  |  KLIK  |  KLIK  |  KLIK

Ostatnia kategoria to torebki, czyli rzecz, której także jeszcze nie znalazłam na swoją studniówkę. Powiem Wam, że znalezienie ładnej, srebrnej, która wygląda i nie jest za miliony to naprawdę ciężkie zadanie!
KLIK  |  KLIK  |  KLIK

Co Was najbardziej urzekło?
Znacie sklep FashionMia?
Mieliście już studniówkę?
Jak tam Wasze przygotowania do niej?
Koniecznie dajcie znać w komentarzach!

Jeśli możecie to trzymajcie za mnie kciuki jutro na egzaminie!

Klasycznie zapraszam Was także na mojego Instagrama.


Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja
Copyright © 2016 Adrasteja , Blogger