Cześć Kochani! W ostatnich wpisach opisywałam Wam produkty z serii Hair in Balance od OnlyBio i tym razem również tak będzie. Skłamałabym mówiąc, że na tym poprzestaniemy, bo oprócz dzisiejszej recenzji, mam w zanadrzu jeszcze dwa kosmetyki z tej linii, które udało mi się wykończyć do zera. Na szczęście zdjęć z laptopa zaczęło ubywać i już wkrótce będę mogła skupić się na bardziej bieżących wpisach, a przede wszystkim na tematyce, którą lubię najbardziej, czyli podróżach. Zatem proszę Was jeszcze o chwilę cierpliwości i serdecznie zapraszam do przeczytania dzisiejszej recenzji.
ONLYBIO wcierka odżywcza
Cena: 11,99 zł | Pojemność: 100 ml
"Wcierka odżywcza to nasz sposób na zdrową skórę głowy i piękne włosy! Zacznij swoją świadomą pielęgnację włosów z Hair in Balance! Codziennie wieczorem, z użyciem wcierki odżywczej, wykonaj minutowy masaż głowy. Pobudzi on mieszki włosowe do wzrostu i zapewni optymalne wchłanianie składników aktywnych, a Ty szybciej będziesz cieszyć się zdrowymi i długimi włosami!"
Skład: Aqua, Cysteine, Cyanocobalamin, Thiamine HCL, Faex Extract, Riboflavin, Niacinamide, Biotin, Panthenol, Inositol, Pyridoxine HCL, Propanediol, Phyllanthus Emblica (Amla) Fruit Extract, Chamomilla Recutita (Matricaria) Flower Extract, Polyglyceryl-4 Laurate/Sebacate, Polyglyceryl-6 Caprylate/Caprate, Citric Acid, Glycerin, Sodium Benzoate, Potassium Sorbate, Benzyl Alcohol, Benzoic Acid, Dehydroacetic Acid, Tocopherol, Parfum, Limonene
Zacznę więc od opakowania, którego gama kolorystyczna zachowana jest standardowo, w klimacie linii Hair in Balance. Nie ukrywam, że za każdym razem przykuwa ona mój wzrok. Buteleczka posiada pompkę, co wydawało mi się świetnym rozwiązaniem. Niestety tak nie jest... Na początku, gdy jej używałam to bardzo ciężko się naciskała. Potem odpadła i po ponownym zaczepieniu zaczęła chodzić jeszcze gorzej. Próbowałam odkręcić cały produkt i ogarnąć to na nowo, ale nie przyniosło to lepszego rezultatu…Postanowiłam więc lać zawartość kosmetyku bezpośrednio na głowę. Jednak irytował mnie fakt, że nie miałam nad tym żadnej kontroli i zużywało się więcej produktu… Naprawdę nie wiem, czy to kwestia tej buteleczki, czy po prostu trafiłam na trefną partię. Poza tym, kosmetyk posiada bardzo przyjemny zapach i to byłoby na tyle. Jeśli chodzi o jego działanie to szczerze mówiąc nie zauważyłam żadnych zmian. Może gdybym stosowała wcierkę jeszcze dłużej to przyniosłaby ona obiecane efekty. Jednak po tej sytuacji z opakowaniem, nie ukrywam, że zraziłam się i nie chce mi się bawić w przelewanie produktu.




Szkoda, że opakowanie okazało się tak problematyczne, bo estetyka tej serii rzeczywiście przyciąga wzrok, ale wadliwa pompka potrafi skutecznie odebrać przyjemność z pielęgnacji i zniechęcić do systematyczności. Zupełnie się nie dziwię, że nie miałaś ochoty na zabawę w przelewanie produktu, zwłaszcza że samo działanie też nie przyniosło widocznych efektów. Skoro ta linia kosmetyków już powoli u Ciebie znika, z dużą chęcią poczytam kolejne recenzje i z niecierpliwością czekam na zapowiadane wpisy podróżnicze.
OdpowiedzUsuńMiałam kilka produktów Onlybio :)
OdpowiedzUsuńTo często się zdarza, że pompki się psują, mimo że są wygodne w użyciu. Ja wtedy przelewam do innego opakowania z dobrą pompką. Byłam ciekawa tej opinii, bo widziałam ten kosmetyk, ale nie byłam pewna skuteczności. Jak na razie, żaden tego typu produkt nie spełnił moich oczekiwań.
OdpowiedzUsuńNie mialam okazji testować.
OdpowiedzUsuńA z pompkami zazwyczaj się nie imiem dogadać. ;)
Ja mam różne doświadczenia z pompkami. Sam produkt mnie zainteresował.
OdpowiedzUsuńbardzo lubię wcierki do włosów., ale tej nie miałam jeszcze okazji używać
OdpowiedzUsuńUwielbiam ją. Pachnie obłędnie! Tylko mało efektów na głowie widziałam ;) Teraz mam jakąś z różowym napisem. Zobaczę czy będzie lepsza.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam ciepło! Miłej środy🌸
Angelika