niedziela, 14 października 2018

Perfekcyjna księżniczka | MillyBridal UK

Perfekcyjna księżniczka | MillyBridal UK
Gdy byłam małą dziewczynką to zastanawiałam się jak będzie wyglądało moje dorosłe życie. Wyobrażałam sobie przeróżne rzeczy. Swój przyszły wygląd, dom, męża i rodzinę. Czy cokolwiek się z tych wyobrażeń spełniło? Zdecydowanie nie. Życie pisze bardzo wiele scenariuszy, na które nigdy w stu procentach się nie przygotujemy. A nasze ideały z wiekiem ulegają zmianie. Kiedyś na przykład marzyłam o wysokim brunecie, o ciemnej karnacji. A moim chłopakiem, z którym planuję przyszłość jest bladziutki blondyn. Niespodziewane zrządzenie losu, czyż nie?

Jednak są rzeczy, które w życiu możemy zaplanować. Dotyczą one przeważnie materialnych spraw. Nie ukrywam. Marzę o tym, aby w końcu ubrać białą suknie ślubną i poczuć się prawdziwą księżniczką, ale wiem, że na wszystko przyjdzie czas. Póki co pozostaje mi marzyć i oglądać strony internetowe z nadzieją, że kiedyś będę miała okazję zaznać tego uczucia.

Strona, którą chcę Wam dzisiaj przedstawić to MillyBridal UK posiadająca szeroki asortyment właśnie z sukniami ślubnymi. Pierwszy raz trafiłam na taki sklep, gdzie większość kreacji naprawdę mi się podoba, a bywam dosyć wybredna, jeśli chodzi o wyjątkowe dla mnie rzeczy.

Lace Wedding Dresses, czyli po prostu koronkowe suknie ślubne. Szczerze mówiąc nie widziałam zbytnio, żeby panny młode miały takowe stylizacje. Głównie są to koronkowe rękawki albo góra. A na stronie MillyBridal UK można znaleźć wiele ciekawych ofert, gdzie sukienka jest cała z koronki! Czy ładnie to wygląda? Decyzję już pozostawiam Wam!

Moje propozycje w tej kategorii są raczej delikatne i skromne, bo z tym właśnie kojarzy mi się koronka. Jednak wycięcie na plecach powoduje, że zyskuje ona klasę.
KLIK  |  KLIK  |  KLIK

Wedding Dresses London jest to kategoria sukienek, w której znajdziecie dosłownie wszystko! Zaczynając od tych najprostszych, a kończąc na tych najbujniejszych. Chyba nie muszę mówić, że bardziej spodobała mi się ta druga opcja, ponieważ uwielbiam długie sukienki z ozdobną górą i pięknymi dodatkami tak jak u księżniczki.

Moimi propozycjami są zatem sukienki, które czymś się wyróżniają i w żaden sposób nie pokazują prostoty. Cechują się szykownością i wyjątkowością.
KLIK  |  KLIK  |  KLIK

Jak widzicie wybór jest przeogromny, a to wszystko po to, aby każda z Nas w ten dzień poczuła się niezwykle wyjątkowo. Dlatego mam nadzieję, że może kiedyś sklep MillyBridal UK Wam się przyda.

Rozmyślacie czasami o swojej przyszłości?
A może macie już ślub za sobą?
Koniecznie dajcie znać!

Dzisiaj post sponsorowany z racji, że zbieram pieniążki na prezenty, na święta dla bliskich. Mam nadzieję, że Wam to nie przeszkadza i poklikacie w linki oraz banner. Dziękuję!

Zapraszam też na mojego Instagrama.

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

sobota, 6 października 2018

ARTsteja #1 - seria rysunkowa

ARTsteja #1 - seria rysunkowa
W końcu nadszedł ten czas, kiedy przedstawiam Wam nową serię na moim blogu. Trochę to zajęło i doskonale o tym wiem, bo wspominałam o niej w kwietniu, a swoją premierę miała mieć w wakacje. Jednak moja obecność na blogu trochę zmalała i znów miewałam chwile zwątpienia. Mimo, że nie ma mnie tu zbyt często to i tak codziennie wchodzę i odpowiadam na Wasze komentarze.

ARTsteja to seria rysunkowa, w której skupimy się ogólnie na sztuce. Oprócz przeglądu moich prac, będę recenzować poradniki i różnego rodzaju kredki oraz może w przyszłości napiszę parę wskazówek dotyczących właśnie rysunku. Planów jest wiele, a jak wyjdzie z wykonaniem to się przekonamy, bo sama jestem początkującą osobą i cały czas się uczę.

Dzisiaj, skupimy się na przeglądzie prac. Do każdej z nich będzie podane parę informacji dotyczących czasu, użytych materiałów, trudności itd. Jeśli Waszym zdaniem będzie jeszcze coś wartego uwagi to dajcie znać, a na pewno wzbogacę o to kolejne posty. Mam nadzieję, że seria przypadnie Wam do gustu i wspólnie będziemy ją tworzyć!
Kto znajduje się na rysunku: LeBlanc z gry League of Legends
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 1,5 godziny
Jaki format papieru: A5
Jakich materiałów użyłam: ołówek Bic 4B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 3, 4, 29, 19, 1, 7, 13, 36, 131, 32 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Większość moich rysunków jest z prostej, przedniej perspektywy, a tutaj jest ona delikatnie przekręcona przez co troszkę ciężej mi się rysowało LeBlanc. Oprócz tego było dużo zabawy z jej maleńkimi rączkami.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Jestem osobą, która lubi szkicować. Kolorowanie jest także ciekawą czynnością, jednak dosyć szybko mi się nudzi i robię to na kilka tur. W tym przypadku natomiast bardzo sympatycznie mi się kolorowało i akcentowało detale.
Kto znajduje się na rysunku: Yorha A2 z gry Nier: Automata
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 4 godziny
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B i Bic 4B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 19, 1, 36 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Po narysowaniu szkicu miałam problem ze znalezieniem górnej ręki w tej burzy włosów przez co stresowałam się, że źle coś pocieniuję.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Cieniowanie skóry (czego na zdjęciu niestety nie widać) oraz zobaczenie końcowego efektu.
Kto znajduje się na rysunku: Yorha A2 z gry Nier: Automata
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 3 godziny
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B, kredki Derwent Graphitint: 24, 22, 20, 07 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Dłoń. Może to wydać się śmieszne, ale zawsze mam ogromny problem z dłonią oraz palcami i muszę przez to zerkać na swoją, aby określić rozmiar i linie załamania.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Bardzo miło rysowało mi się szkic i nawet chciałam zostawić przez to rysunek bez koloru.
Kto znajduje się na rysunku: Lucy z anime Elfen Lied
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 6 godzin
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 5, 131, 7, 30, 1, 36, 29 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: W tym przypadku moim problemem także była dłoń oraz hełm. Troszkę ciężko rysowało mi się jego część i te kształty.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Kolorowanie dłoni oraz włosów, bo wtedy wszystko zaczęło nabierać takiego wyraźnego koloru przez co strasznie dumna jestem z tej pracy.
Kto znajduje się na rysunku: Corbyn Besson z zespołu Why Don't We
Ile czasu zajęło mi narysowanie: 5 godzin i 40 minut
Jaki format papieru: A4
Jakich materiałów użyłam: ołówek Koh-i-noor 6B i Bic 4B, kredki Koh-i-noor Mondeluz: 1, 36, 9, 4, 29, kredki Derwent Graphitint: 13, 16, 07 oraz paletka cieni do oczu z Rosegal
Co sprawiło mi najwięcej trudności: Rysowanie włosów sprawiło mi tutaj niesamowity zawód, bo pomyliłam kredki przez co wyszły brzydkie smugi i bardzo nieładne przejście. Oprócz tego mam problem z rysowaniem ludzkich rzęs, aby wyglądały naturalnie. Nie można także zapomnieć o dłoniach.
Co było dla mnie najprzyjemniejsze: Rysowanie i cieniowanie nosa. Kiedyś był on moją największą zmorą, a teraz strasznie lubię je szkicować, choć do perfekcji jeszcze wiele brakuje.
Jak Wam się podoba nowa seria?
Macie jakieś propozycje?

Zapraszam na mojego Instagrama oraz zachęcam do obserwacji bloga!

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

środa, 26 września 2018

SMAK ZEMSTY. PEPPERMINT - recenzja filmu

SMAK ZEMSTY. PEPPERMINT - recenzja filmu
"Smak zemsty. Peppermint" - Riley North jest szczęśliwą matką i żoną. Do dnia, gdy zabójcy działający na zlecenie potężnego kartelu zabijają jej córeczkę i męża. Ranna Riley cudem uchodzi z życiem. Zabójcy zostają schwytani i postawieni przed sądem. Przekupiony sędzia puszcza ich jednak wolno. Mija 5 lat i dochodzi do dziwnie powiązanych tragedii. Wkrótce staje się jasne kto jest egzekutorem.

W skrócie - Córka i mąż Riley zostają zamordowani przez członków kartelu. Kobieta postanawia sama wymierzyć sprawiedliwość zabójcom.

Gatunek: Akcja, Thriller
Czas: 102 minuty
Na początku widzimy kochającą się rodzinę. Nic nie budzi wątpliwości oprócz jednej rozmowy męża Riley z jego kolegą. Wydaje to się niezbyt istotne i rodzina postanawia wybrać się do wesołego miasteczka w celu świętowania urodzin małej Carly. Niestety to w nim dochodzi do tego przykrego zdarzenia, a Riley cudem udaje się to przeżyć. Osamotniona stawia zbrodniarzy przed sądem, gdzie sprawiedliwość nie zostaje dokonana. Riley znika...
Po 5 latach od tragedii, policja znajduje ciała zamordowanych żołnierzy kartelu. Wszystko wskazuje na bardzo brutalną egzekucję. W ciągu następnych dni giną kolejne osoby, które również były związane z zabójstwem bliskich Riley, narkobiznesem oraz brakiem sprawiedliwości. Dla władz staje się jasne, kto stoi za tymi morderstwami. Jednak nikt nie chce uwierzyć, że to ta sama bezsilna Riley, którą chciano wsadzić do psychiatryka.
Dokładnie 5 lat zajęło Riley szkolenie się na bezlitosną wojowniczkę, która ani przez moment nie zapomniała o swojej rodzinie i o tych, którzy jej to zrobili. Powraca w wielkim stylu, by wymierzyć najsurowszy wymiar kary i dać nadzieję tym, których zawiódł system sprawiedliwości. Policja próbuje z nią współpracować by nie wyrządziła więcej szkód, jednak ona wie, że może liczyć tylko na siebie tak jak kiedyś.
Zdeterminowana Riley próbuje dokończyć to co zaczęła, lecz w drogę wchodzą wspomnienia oraz właśnie policja. Oprócz tego cała sprawa jest nagłaśniania w telewizji i wie, że każdy jej zły ruch może odwrócić się przeciwko niej, mimo że widzowie trzymają za nią kciuki. Czy uda jej się dopiąć swego? Co będzie potem? Tego musicie się dowiedzieć sami! Ale uwierzcie, że nie pożałujecie, bo końcówka moim zdaniem naprawdę zaskakuje.
Podsumowując, film miał swój potencjał i według mnie w pełni go wykorzystał. Byłam na premierze, więc nie czytałam wcześniej recenzji, za to bardzo zaintrygował mnie zwiastun. Jestem natomiast w szoku, że ma tak niską ocenę na Filmwebie. Aktorka grająca Riley naprawdę świetnie poradziła sobie z tą rolą i przyjemnie było ją oglądać na wielkim ekranie. Co do filmu to dobrze, że pokazują takie sytuacje, ponieważ są one na porządku dziennym w Ameryce i kto wie czy czasami też nie u Nas. To aż przykre, że ludzkie życie można kupić za pieniądze i że każdy martwi się tylko i wyłącznie o siebie. Osobiście - POLECAM!
Widzieliście? Co uważacie?
A może macie zamiar wybrać się do kina?
Koniecznie dajcie znać!

Nowe serie oraz zmiany pojawią się już niebawem - czekajcie cierpliwie!

Zapraszam serdecznie na mojego Instagrama, gdzie niedługo będzie Was 1000!

Oprócz tego zachęcam do obserwacji bloga
Kto wie, może uda Nam się dobić 500 osób do końca roku?

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

środa, 19 września 2018

Prawda prosto w PLECY

Prawda prosto w PLECY
Zawsze byłam osobą, która wolała stać z tyłu. Nigdy też nie lubiłam się za bardzo wyróżniać. Odpowiadało mi bycie sobą. Na uboczu. Jednak stało się. Ktoś stwierdził, że potrzebuje atencji. Atencji? Tak, dobrze widzicie. To normalne, że ludzie uwielbiają plotkować. Wiadome to jest nie od dziś. Ale gdy do tego plotkowania dołącza bliska Nam osoba to zastanawiamy się - ze mną jest coś nie tak czy z nią? Dlatego dzisiaj poruszymy temat, który w ostatnim czasie troszkę mnie dotknął, a mianowicie gadanie za plecami. Oprócz tego porozmawiamy sobie o kłamstwie i prawdzie.

Zdjęcia, które zobaczycie zostały wykonane ponad rok temu, ale jakoś wciąż zapominałam o ich dodaniu. Od tego czasu trochę się pozmieniało w moim wyglądzie, jednak nadal je lubię i mam do nich sentyment.

"Prawda to cudowna i straszliwa rzecz, więc trzeba się z nią obchodzić ostrożnie."

Jestem osobą, która uważa, że szczerość to podstawa do jakiejkolwiek relacji. Nie wyobrażam sobie przyjaźnić się z kimś kto mnie na każdym kroku okłamuje nawet z drobnostkami. Wychowałam się na prawdzie. Nienawidzę kłamać. I tego samego oczekuje od innych. Przykre jest jednak to, że wiele osób uważa to za praktycznie niemożliwe i nawet się nie stara. A tak łatwo wyczuć kłamstwo...

"Prawda jest straszna, ale niewiedza jeszcze gorsza."

Kiedyś myślałam, że jak zataję coś przed kimś to nie jest to kłamstwo, bo w końcu robię to dla jej dobra. Jednak z czasem inni zaczęli mi uświadamiać, że też jest to nie w porządku. Ludzie powinni sami decydować o tym czy dana informacja była na ich korzyść czy też nie. W końcu każdy ma inny charakter. Oprócz tego nie rozumiem, dlaczego np. moja przyjaciółka nie potrafi mi powiedzieć prosto w twarz, że coś jest nie w porządku, a rozpowiada to innym. Przecież po to są Nam bliskie osoby, aby wyciągnęły Nas z dna, podniosły z upadku, a nie gadały różne niemiłe rzeczy za plecami...

"Gniew rani ciało, kłamstwo duszę."


"Najboleśniejszą prawdą jest odkryć kłamstwo."

Zawsze myślałam, że otaczam się ludźmi uczciwymi. Nigdy nie sądziłam też, że ktoś bliski aż tak bardzo będzie potrafił mnie zranić. Odkryłam kłamstwo. Powiem Wam, że jest to jedno z gorszych rzeczy jakie przeżyłam. Czułam się jak wrak człowieka. Po prostu jak GÓWNO. Jak totalnie bezwartościowa osoba. Nie umiałam sobie znaleźć miejsca. Wciąż chodziło mi to kłamstwo po głowie i tak naprawdę do dziś dnia chodzi... 

"Kłamstwo potrafi zniszczyć wszystko."

Po tym niemiłym przeżyciu sądziłam, że już wszystko stracone. Kłamanie i to jeszcze w żywe oczy jest nie do zniesienia. Ale to przecież ja jestem nienormalna i wszystko jest moją winą. Ludzie nie potrafią przyznać się do błędu. Do tego, że coś zniszczyli. Coś co budowało się tyle lat. A najgorsze w tym wszystkim jest to, że w pewnym momencie sami się o to wszystko obwiniamy i sądzimy, że oskarżenia były słuszne. Jednak powiem Wam coś. Nie dajcie sobie nigdy wmówić tak okropnych rzeczy. Naprawdę szkoda Waszych łez i nerwów. A ja jestem tego żywym przykładem. Odbiło to się znowu na mojej samoocenie oraz straciłam wiarę w każdą rzecz, którą robię.

"Prawda, jak dzikie zwierzę, jest zbyt silna, by pozostać w zamknięciu."

Sweterek: ZARA //  Spodenki: ? // Buty: Nike Air Max //


Lubicie kłamać?
A może brzydzicie się kłamstwem tak bardzo jak ja?
Macie jakieś niemiłe przeżycia z obgadywaniem lub kłamstwem?
Koniecznie dajcie znać!


Dzisiaj troszkę gorzkie żale, ale czasem trzeba zrzucić z siebie ten ciężar. Mam nadzieję, że Was nie wynudziłam i że za tydzień spotkamy się z bardziej pozytywnym wpisem!

Jak zwykle serdecznie zapraszam do zajrzenia na mojego INSTAGRAMA.

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

środa, 5 września 2018

Seriale 4

Seriale 4
Puk, puk! Kto tam? To ja. Wasza dawno nie widziana blogerka, która każdego dnia obiecywała sobie i Wam poprawę. Nie sądziłam, że kiedykolwiek posypie się moja ponad roczna systematyczność, a jednak... Wakacje bywają dla mnie okresem, gdzie strasznie się rozleniwiam i w końcu odbiło się to też na blogu, za którym bardzo tęsknię. Jednak mam mnóstwo planów i wierzę, że je zrealizuje, a to miejsce wybije się z dna, gdzie właśnie się niestety znajduje. Mam nadzieję, że mi w tym pomożecie, a Adrasteja nie zostanie zapomniana!


Dynastia
Dynastia to amerykański serial, który jest rebootem (restartem) opery mydlanej o tym samym tytule emitowanym w latach 1981-1989. Opowiada o rodzinie Carrington i ich imperium. Fallon jest pewna, że ojciec odda jej firmę. Jednak Blacke Carrington wzywa swoje dzieci, aby przedstawić im swoją przyszłą żonę - Cristal. Na światło dzienne zaczynają wychodzić różne brudy z przeszłości oraz intrygi tej rodziny. OBEJRZYJ ZWIASTUN

Nie ukrywam, że ten serial zaczęłam oglądać ze względu na to, że byłam ciekawa jak sprawdzi się Elizabeth Gillies, którą kojarzę z Disney'owskiej produkcji. Jednak początek wydał mi się aż zbyt luksusowy. Oglądanie bajkowego świata bogatych ludzi tak średnio mnie interesowało. Ale dałam mu szansę i nie żałuję! Bardzo podoba mi się fakt, że każdy kolejny odcinek ukazuje nowe tajemnice tej rodziny.


Szefowa
Szefowa to amerykański serial na podstawie bestsellerowej książki pod tym samym tytułem autorstwa Sophii Amoruso - założycielki marki odzieżowej Nasty Gal. Jest to przedstawienie jej biografii w komediowy sposób. Opowiada historię, gdy zaczynała od sprzedaży ubrań vintage na eBayu. Musiała nauczyć się odpowiedzialności oraz zarządzania firmą. W wieku 28 lat została szefową swojego własnego domu mody. OBEJRZYJ ZWIASTUN

Ten serial poleciła mi bodajże Nicola z bloga nicolestraveljournal.blogspot.com. Bardzo cieszę się, że po niego sięgnęłam, ponieważ był to naprawdę mile poświęcony czas. Wspaniale jest obserwować jak ktoś walczy o marzenia, bo wtedy sama czuję ogromną motywację do zrobienia czegoś więcej i osiągnięcia wielkich rzeczy! Oczywiście, pokazane są realia, gdzie ciężko trzeba na sukces zapracować, a wszystko to jest wymieszane z dawką dobrego humoru. Gorąco POLECAM!


Insatiable
Insatiable to serial produkcji amerykańskiej, który swoją premierę miał pod koniec tego lata. Opowiada on o Patty - nastolatce gnębionej przez rówieśników z powodu swojej nadwagi. Wkrótce jednak niefortunna bójka daje jej szansę na odmienienie swojego życia i zrzucenie zbędnych kilogramów. Dziewczyna zaczyna szukać zemsty na konkursach piękności, a pomaga jej w tym skompromitowany prawnik, który wkrótce zdaje sobie sprawę w jakie kłopoty się wpakował. OBEJRZYJ ZWIASTUN

Polecany przez Netflixa i z sympatyczną aktorką, więc dlaczego by się nie skusić? Obejrzałam w jeden dzień. Jakie są moje odczucia? Szczerze mówiąc bardzo mieszane. Z jednej strony serial porusza ważne kwestię takie jak: samoakceptacja, dążenie do wyznaczonych celów, poszukiwanie siebie oraz swojej orientacji. Ale z drugiej miał nie zawsze zrozumiały humor. Ukazane zostało drugie oblicze Patty w akcie zemsty, jednak było ono czasem zbyt przerysowane przez co wielu osobom ten serial może nie przypaść do gustu...


Pamiętniki wampirów
Pamiętniki wampirów to amerykański serial stworzony na podstawie serii powieści L.J. Smith pod tym samym tytułem. Opowiada o dwóch braciach wampirach, którzy wracają w rodzinne strony, gdzie poznają Elenę - nastolatkę podobną do wampirzycy, która ich kiedyś przemieniła. Dziewczyna jednak nie ma pojęcia, że Stefan i Damon są wampirami starającymi się żyć spokojnie wśród ludzi. Pomiędzy braćmi zaczyna się wojna o względy Eleny i jej przyjaciół, rodziny oraz mieszkańców miasteczka. OBEJRZYJ ZWIASTUN

Po ten serial chciałam sięgnąć już bardzo dawno temu, lecz mam zasadę, że "najpierw książka, a później ekranizacja". Kupiłam parę ksiąg i zabrałam się za czytanie. Jednak czułam straszne rozczarowanie. Bardzo nie podpadł mi styl autora i z trudem przeczytałam kilka części, a uwielbiam tematykę wampirów. Zraziłam się i nie chciałam sięgać po serial. Natomiast, liczne pozytywne recenzje powoli przekonywały mnie do niego. Póki co obejrzałam kilka odcinków i myślę, że jest naprawdę w porządku choć przeraża mnie liczba sezonów i czas, który muszę spędzić na obejrzeniu całego.


Opowieść podręcznej
Opowieść podręcznej to amerykański serial telewizyjny, który jest adaptacją powieści o tym samym tytule autorstwa Margaret Atwood. Akcja serialu dzieje się w niedalekiej przyszłości, gdy narodziny stały się rzadkością. Płodne kobiety uczyniono surogatkami rodzin uprzywilejowanej grupy związanych z władzą mężczyzn i nazwano je Podręcznymi. Ich zadaniem jest urodzenie jak największej liczby dzieci. Wszelkie nieposłuszeństwo karane jest w okrutny sposób. Pierwszy sezon opiera się na książkowym oryginalne, choć jest bardziej rozbudowany. Drugi natomiast jest w całości inwencją twórczą reżysera z powodu braku dalszego materiału. OBEJRZYJ ZWIASTUN

Tak jak wspomniałam wyżej - najpierw postanowiłam sięgnąć po książkę. Strasznie mi się spodobała mimo, że temat ma naprawdę dosyć ciężki (recenzje możecie znaleźć na blogu). Jestem w połowie serialu i widzę, że ma potencjał, a wszystkie najważniejsze szczegóły zostały w nim zawarte. Od razu mówię, że nie jest to ekranizacja dla każdego, bo tak jak pisałam jest to ciężki temat, a dla niektórych nawet zbyt realny. Jednak warto poświęcić na niego czas.
Oglądaliście któryś z powyższych seriali? 
A może macie coś zupełnie innego do polecenia (albo nie)?
Pochwalcie się w komentarzach!

Zapraszam także do poprzednich postów z tej serii:
1 | 2 | 3

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

sobota, 25 sierpnia 2018

EMOTKI. FILM - recenzja filmu

EMOTKI. FILM - recenzja filmu
"Emotki. Film" - to amerykańska produkcja. Opowiada o mieście Tekstopolis (znajdującego się wewnątrz telefonu), w którym zamieszkują przeróżne emotki. Każda z nich wyraża jedną konkretną emocję. Z wyjątkiem Minka, co może doprowadzić do katastrofy.

W skrócie - Minek wyrusza w świat, aby naprawić swoje błędy.

Gatunek: Animacja, Komedia, Familijny
Czas: 91 minut
Wszyscy mamy emocje. Te negatywne, ale i też pozytywne. Czasem lubimy je okazywać, a czasami jest Nam bardzo trudno. Zatem na pomoc przyszły nam emotikony! Dzięki, którym łatwiej nam pokazać, co czujemy w danym momencie. Okazuje się, że każdego dnia wysyłamy w świat ponad 6 miliardów emotikonów! Według wielu osób stały się one odrębnym językiem, na zawsze zmieniając naszą kulturę. Ich mocną stroną jest prostota i zabawny sposób wyrażania naszych emocji. I o tym właśnie jest film - o wyrażaniu siebie.
Ta animowana komedia zabiera Nas do sekretnego świata naszych telefonów. Będziemy mogli bliżej poznać emotikony, które jak się okazuje - też mają uczucia. Zwłaszcza Minek, który jest głównym bohaterem tego filmu. W Tekstopolis każda emotka odgrywa swoją rolę. Nie może być tak, że jedna wyraża wszystko. Jednak Minek właśnie z tym się zmaga, co doprowadzi do końca świata. Oczywiście ich wirtualnego świata.
Po wysłaniu dziwnej emotki do obiektu swoich westchnień, właściciel postanawia pójść z telefonem do serwisu, aby usunąć te fabryczne wady. Jednak ta decyzja zapoczątkowała piekło w świecie Tekstopolis, a Minek zostaje ścigany przez boty/wirusy. Na szczęście na swojej drodze znalazł dwie inne emotki, które postanowiły mu pomóc powstrzymać proces czyszczenia telefonu.
Minek wraz z przyjaciółmi muszą przejść przez kilka aplikacji, aby dostać się jak najszybciej do kosza albo do innego punktu (teraz już niestety nie pamiętam). Trzeba, jednak pamiętać, że nie jest to takie proste, bo przez całą drogę jest ścigany oraz wykonuje przeróżne zadania - łatwe i te trudniejsze. Czy zdążą na czas? Musicie przekonać się sami!
Podsumowując, animacja przypadła mi do gustu. Lubię czasem obejrzeć coś bajkowego, nie zwracając uwagi na swój wiek. Tworząc te recenzję napotkałam się w sumie na niezbyt pochlebne opinie, ale szczerze mówiąc nie wiem czemu. Emotki są pełne emocji i wspaniałych przygód. Wspaniale było zajrzeć oczami wyobraźni do Naszych telefonów. Film bardzo mi się podobał, pośmiałam się i z przyjemnością obejrzałabym kolejny raz.
Oglądaliście? A może macie ochotę?
Jaka jest Wasza ulubiona emotka?
Pochwalcie się w komentarzach!


Troszkę mnie tutaj nie było, z czego niezbyt jestem zadowolona. Spowodowane było to oczywiście wakacjami. Jednak mam nadzieję, że teraz już będzie w porządku, a posty będą się pojawiać, co SOBOTĘ! 

Jeśli jesteście ciekawi, co porabiałam w wakacje to zapraszam na mojego Instagrama, gdzie byłam bardziej aktywna.

Oprócz tego wyczekujcie nowych serii na blogu, które zapowiadałam w kwietniu!

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja

środa, 8 sierpnia 2018

AKUPUNKTURA - leczenie zatok oraz bolesnych miesiączek | moja opinia

AKUPUNKTURA - leczenie zatok oraz bolesnych miesiączek | moja opinia
W jednym z ostatnich postów poruszyłam temat mojego zdrowia i jak się ono zmieniło, dzięki akupunkturze. Nie wiedziałam, że aż tylu z Was to zainteresuje! W komentarzach prosiliście, abym wspomniała o tym co nie co. Dlatego przychodzę dzisiaj z tym o to postem. Mam nadzieję, że wszystko rozpisałam zrozumiale i przybliżyłam Wam ten temat, a akupunktura nie będzie już się wydawała taka straszna. Jednak, jeśli będziecie mieć jeszcze jakieś pytanka to śmiało zadawajcie, a ja na wszystkie odpowiem. 
Na początku...
...byłam bardzo sceptycznie do tego wszystkiego nastawiona. Nie wierzyłam w tą całą medycynę naturalną. Jednak efekty widoczne na mojej mamie oraz to, że Pani Kamila zdobywała doświadczenie oraz wiedzę w Kanadzie - zrobiło na mnie ogromne wrażenie. Postanowiłam spróbować, bo od paru lat zmagałam się z bolesnymi miesiączkami oraz zatkanymi zatokami, co parę tygodni. Niestety, pierwsza wizyta nie należała do najprzyjemniejszych... Spotkanie przede wszystkim polegało na rozmowie ze mną. Musiałam przypomnieć sobie przykre wydarzenia, które najbardziej utkwiły mi w pamięci. Okazało się, że miały one miejsce w tych latach, kiedy zaczęły się moje problemy ze zdrowiem. Oczywiście nie obyło się bez płaczu... Na koniec spotkania zostałam poddana akupunkturze i medytacji. Miałam ochotę stamtąd jak najszybciej uciec. W drodze do domu byłam kompletnie roztrzęsiona, wyczerpana i okropnie smutna. Nie chciałam kontynuować tych sesji. Dla mnie jako dla osoby wrażliwej było to traumatyczne przeżycie...
Potem...
...nie było już tak strasznie. Mimo rażącego pierwszego razu postanowiłam kontynuować. Z każdą wizytą czułam się tam, co raz lepiej, a wizyty zaczęły nawet sprawiać mi radość. Czułam się po nich taka wyciszona i wolna. Bardzo podobało mi się indywidualne podejście Pani Kamili do pacjenta. Doskonale pamiętała na kolejnej wizycie, co mi dolegało, co miałam zrobić i przygotowała kolejny etap terapii pode mnie. Ale decydującym krokiem miała być moja miesiączka, która po złości postanowiła się spóźnić. W końcu przyszła. Bez jakiś znaków ostrzegawczych, że będzie. A pierwsze dwa dni okazały się naprawdę znośne. W końcu poczułam ulgę. Nie bałam się już tego, że następną rozpocznę wymiotując i leżąc w łóżku - płacząc. Po tej jednej byłam dobrej myśli.
Podsumowując...
...pójście do Pani Kamili było jedną z lepszych decyzji w moim życiu. Uwierzcie, byłam tak negatywnie nastawiona, a tutaj proszę jakie efekty! Delikatne ściskanie mięśni brzucha przez jeden dzień miesiączki oraz zatoki zatkane raz na jakiś czas przez parę godzin. Oprócz tego zyskałam pewność siebie, pomału siebie akceptuje i zaczęłam czerpać radość z życia. Tak jak po pierwszym spotkaniu nie chciałam wracać to na ostatnim ciężko było mi odejść. Nie żałuję poświęconego czasu ani pieniędzy. To był bardzo dobry wybór.
Dodatkowe informacje
* Ogólnie wizyt miałam 6-8. Teraz niestety dokładnie nie pamiętam, jednak było coś koło tego. 
* Za każdą godzinę płaciłam 100 zł. Tylko pierwsza sesja trwała 1,5h i płaciłam 150 zł.
* Pani Kamila swoją siedzibę ma w Sopocie. Czasami dojeżdża do klientów w okolicach.
* Jeśli ktoś chce jej stronkę w celu zapoznania się z ofertą to proszę pisać do mnie na emaila: olimpiasybidlo@poczta.onet.eu.
Crop top: KLIK //  Spodenki: KLIK //   Pierścionki: KLIK //  Etui: KLIK //

Poddaliście się kiedyś akupunkturze? Jak ją wspominacie?
A może dopiero macie zamiar?
Pochwalcie się koniecznie w komentarzach!

Stylizacja jak i etui zmieniające kolory pochodzą ze sklepu ZAFUL.
Będę wdzięczna za poklikanie w linki - odwdzięczam się!

Trzymajcie się ciepło,
Adrasteja
Copyright © 2016 Adrasteja , Blogger